Lżej
Zrozumiałem to bez fanfar. Bez objawienia.
Po prostu pewnego dnia przestałem oczekiwać odpowiedzi.
Świat nie jest zagadką, tylko procedurą. Działa, bo działa. Psuje się, bo musi. Nie ma w tym złośliwości ani sensu do odkrycia — jest tylko ciągłość zdarzeń, którym przypisaliśmy znaczenia, żeby nie zwariować z ciszy.
Kiedyś zadawałem pytania, jakby ktoś naprawdę siedział po drugiej stronie. Jakby istniał operator, który słucha i notuje. Teraz wiem, że echo to tylko dźwięk wracający do źródła. Nic więcej.
I to nie jest smutne.
To jest użyteczne.
Przestajesz się tłumaczyć. Przestajesz czekać na zgodę. Przestajesz wierzyć, że niezrozumienie to błąd systemu.
Nie ma systemu.
Są tylko decyzje podejmowane w warunkach niepełnej informacji. Reszta to narracja, którą opowiadamy sobie wieczorem, żeby dzień miał zamknięcie. Jak piosenka puszczona w pustym pokoju. Nie po to, by ktoś odpowiedział, tylko żeby sprawdzić, czy jeszcze słyszysz.
Najdziwniejsze jest to, że kiedy przestajesz pytać, świat wcale nie milknie. Nadal hałasuje, produkuje opinie, prawdy tymczasowe, instrukcje szczęścia. Ale ty już nie czujesz potrzeby reagować. Bo zrozumiałeś coś prostego:
odpowiedź nigdy nie była celem.
Pytanie też nie.
Był nim spokój, który przychodzi, gdy wiesz, że nikt nie odpowie.
I nie musi.
Komentarze (10)
Nie daj się chwilowym okolicznościom.
"..ile jest czegoś a czegoś" - Ty tu jesteś mistrzem, bierz przyprawy w swoje ręce i dosyp gdzie trzeba :)
Nasuwają mi się teksty pewnego Włocha, zapodane w Litreraturze na świecie jakieś pół wieku temu.
Dłuższe od tego /wtedy czytelnik jeszcze się tal szybko nie zniechęcał/ swoisty cykl, Do dziś jestem pod wrażeniem.
Twój jest bardzo dobry bez zbędnych tłumaczeń /makaroniarz jak się rozpisał np. o jeździe tramwajem, to poganioałem go w myslach - dawaj to zakończenie, wszystki jasne.
Szacun.
A mógłbyś pokopać i znaleźć dzieło tego Włocha?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania