Lżej
Zrozumiałem to bez fanfar. Bez objawienia.
Po prostu pewnego dnia przestałem oczekiwać odpowiedzi.
Świat nie jest zagadką, tylko procedurą. Działa, bo działa. Psuje się, bo musi. Nie ma w tym złośliwości ani sensu do odkrycia — jest tylko ciągłość zdarzeń, którym przypisaliśmy znaczenia, żeby nie zwariować z ciszy.
Kiedyś zadawałem pytania, jakby ktoś naprawdę siedział po drugiej stronie. Jakby istniał operator, który słucha i notuje. Teraz wiem, że echo to tylko dźwięk wracający do źródła. Nic więcej.
I to nie jest smutne.
To jest użyteczne.
Przestajesz się tłumaczyć. Przestajesz czekać na zgodę. Przestajesz wierzyć, że niezrozumienie to błąd systemu.
Nie ma systemu.
Są tylko decyzje podejmowane w warunkach niepełnej informacji. Reszta to narracja, którą opowiadamy sobie wieczorem, żeby dzień miał zamknięcie. Jak piosenka puszczona w pustym pokoju. Nie po to, by ktoś odpowiedział, tylko żeby sprawdzić, czy jeszcze słyszysz.
Najdziwniejsze jest to, że kiedy przestajesz pytać, świat wcale nie milknie. Nadal hałasuje, produkuje opinie, prawdy tymczasowe, instrukcje szczęścia. Ale ty już nie czujesz potrzeby reagować. Bo zrozumiałeś coś prostego:
odpowiedź nigdy nie była celem.
Pytanie też nie.
Był nim spokój, który przychodzi, gdy wiesz, że nikt nie odpowie.
I nie musi.
Komentarze (30)
Nie daj się chwilowym okolicznościom.
"..ile jest czegoś a czegoś" - Ty tu jesteś mistrzem, bierz przyprawy w swoje ręce i dosyp gdzie trzeba :)
Smutne jest to, że można się starać. Można mieszać przyprawy, robić swoje mieszanki. Mrozić by zmieniać konsystencje, palić by wydobyć głębie. Kilkadziesiąt razy zmieniać recepturę, czasem o gram, czasem o pół.
Ale po co, gdy ludziom wystarczy e621?
I cały zapał, chęć uciekają przez palce jak sól trzymana w zaciśniętej pięści.
A to uczy jednego.
Rób dla siebie i ludzi obok ciebie.
Nasuwają mi się teksty pewnego Włocha, zapodane w Litreraturze na świecie jakieś pół wieku temu.
Dłuższe od tego /wtedy czytelnik jeszcze się tal szybko nie zniechęcał/ swoisty cykl, Do dziś jestem pod wrażeniem.
Twój jest bardzo dobry bez zbędnych tłumaczeń /makaroniarz jak się rozpisał np. o jeździe tramwajem, to poganioałem go w myslach - dawaj to zakończenie, wszystki jasne.
Szacun.
A mógłbyś pokopać i znaleźć dzieło tego Włocha?
Dzięki za odwiedziny 🫡
Jesteś innym bytem pisarskim. Proza twoim akwenem /jeszcze nie żywiołem/.
Zwróć uwagę ma to, co dostępne. Na przykład opowiadania Hemingwają, piszącego prozę jak poezję.
Albo na powieść Złote Wybrzeże Nelsona de Mille.
Czyta się to tak jakbyś szedł z gościem, narratorem, który niewyszukanymi środkami łapie czytelnika za ryj.
To tania książka do wypisania.
Doszedłem do wniosku, że Marques w Sto lat samotności, pisał nasladując Flauberta.
Tworzył wątki, dorabiał strony, nawet nudził się pisząc, żeby w ostatnim, długim zdaniu - majstersztyku dopierdolić czytenikowi, tak jak jego mistrz Flaubert.
Ostanio czytałem Kochanka Wielkiej Niedżwiedzicy Sergiusza Piaseckiego.
Prostota, ale jaka!
Będą takie potworki jak Cień wiatru Coelho dla "wyrobionego odbiorcy".
Warsztat. To na pewno do szlifu, bo w sumie fakt, nie da się cały czas pisać w sposób jaki obecnie tworzę. Myślę że to taki etap przejściowy. Czasem tylko doba wydaje mi się zbyt krótka.
Z filozofii w prozę... Staram się. Ale czasem jak mam temat, to emocje same wychodzą na pierwszy ogień, a to już sprawa dla Pani Terapeutki. I tak, zdaję sobie sprawę że to, co piszę to nic odkrywczego. Ale kiedy coś mi chodzi po głowie, to gdybym nie spisał tego jak czuję, to bym się źle z tym czuł.
Stara prawda, trzeba czytać. Nauka.
Dzięki za ten komentarz. Bo za przeproszeniem, to jest kawał kurwa jego mać porządnego komentarza. Dla takich słów warto.
W końcu.
Dobrze napisane i o czymś, a to najważniejsze.
Jak to się mówi, Bóg z nami...
I spokój.
"Zajmij się nierobieniem niczego;
usiłuj nic nie usiłować;
kosztuj to, co nie ma smaku;
uważaj to, co nieważne, za ważne;
wiele razy wykorzystuj niewiele;
odpłacaj dobrem za zło;
planuj, co robisz, gdy będzie trudno,
gdy jeszcze jest łatwo;
rób to, co wielkie,
gdy jeszcze jest małe."
Każda myśl to przesłanie i to bardzo prawdziwe,ale za dużo by opisywać.
.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania