Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Ma Pani Coś Jeszcze Do Powiedzenia?
Jako wampir pierwszej kategorii potrafiłem rozpłynąć się w powietrzu, potrafiłem stać się niewidzialny i tę właśnie zdolność wykorzystałem wchodząc do budynku charytatywnej organizacji zwanej: Mouth And Soul.
Poszukiwałem tam mojego dawnego znajomego z czasów dzieciństwa. Czasów, kiedy byłem zwykłym śmiertelnikiem. W owej firmie mój koleżka pracował na stanowisku psychologa.
Zawsze myślałem, iż intencje ludzi prowadzących taki interes są jak najbardziej szczere, a pracownik niepełnosprawny oraz praca, jaką wykonuje to nadrzędne wartości, ale po tym, co zobaczyłem stwierdziłem, że się grubo pomyliłem. Oczywiście nie biorę wszystkich jedną miarą, nawet tych grożących, bo ponoć od tego są.
Gdy dotarłem na pierwsze piętro ujrzałem sporą przestrzeń przy oknach. Szacowałem, iż to, jakieś trzydzieści metrów kwadratowych. Wokół źródła cwaniactwa, a źródłem tym był mój znajomek o imieniu Tobiasz, siedzieli pracownicy, po których mocno było widać zmęczenie i zrezygnowanie.
Nie musiałem zbyt długo patrzeć na Tobiego. Bardzo się zmienił. To już nie ten sam chłopak, z którym ganiałem za piłką po boisku. Dla moich wampirycznych zmysłów wszystko okazało się jasne.
Siedzący w kółku, pracownicy czekali na rozkazy przełożonego. Ów przełożony rozdał kserówki trudnych łamigłówek, aby rozwiązali je najniżsi stopniem. Kilka osób było kompletnie zmieszanych, ale chyba największy problem miała czterdziestopięcioletnia pani Kasia.
Zupełnie nic nie rozumiała. Zrezygnowała olewając temat. To nie jej umysłowa liga – to raz, a dwa – była bardzo zmęczona po całym dniu pracy, którą dobrze wykonywała i na której jej zależało.
– Pani Kasiu czy zrozumiała pani, co mówię?!? Bo widzę, że pani nie uważa!!!
– Nie będę tego rozwiązywać. To zbyt trudne jak na mnie. Jestem po pięciu godzinach pracy i nie mam siły na tę durnotę.
– To proszę iść w takim razie do biura i to powiedzieć. Takie mamy ustalenia i skoro pani tu pracuje to proszę stosować się do wymogów.
– Czyli mogę się czuć zwolniona????
Tobiasz wydał mi się łachudrą bez odpowiedniej praktyki i doświadczenia, a także nie miał szacunku do sporo od siebie starszych ludzi, bliżej – pracowników, dzięki którym i on miał chleb.
Po chwili spojrzenia Kasi i Tobiego spotkały się w dwustronnym gniewie. Tobiasz musiał pokazać, kto rządzi. Pani Kasia się nie poddawała.
Jak się zorientowałem Tobiasz szykował plan uderzenia. W razie, czego. Gdyby trzeba było wypierdolić Kaśce.
Sytuację przerwał Zmienny Pracownik mówiąc coś, że tak tu już jest, że jest ta rehabilitacja. Tylko, dlaczego Kaśka nigdy nie wychodziła zrelaksowana z tej niby rehabilitacji? Wiedziała swoje.
– Ma pani coś jeszcze do powiedzenia!?! Bo myślałem, że ma. – z wyższością wycedził rehabilitant.
I tak to już jest. Tubylcy są poniewierani przez przyjezdnych. Ja również skądś przybyłem,…choć byłem mały i tego nie pamiętam i w sumie bardziej czuję się tutejszym. Wyczytałem z umysłu Tobiego, że on nawet nie zna dobrze miasta, w którym mieszka od trzech lat…nadal nie wie.
Mam nadzieję, iż pani Kasia nie zapomni o tym szybko. I mam też nadzieję, że jej płótna będą wysoko chodziły. Tak, aby mogła zrobić to, o czym marzy od jedenastu lat. Od jedenastu lat, jakie przepracowała w firmie…
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania