Macierzyństwo
To, co przeżywam, nie jest tylko problemem medycznym to głęboka rana w duszy, która z czasem staje się trudniejsza do zagojenia. Każda nowa próba starań o ciąże przynosi kolejne rozczarowania i wątpliwości.
Czuje się samotna, niesłyszana, a najgorsze, że straciłam nadzieję, że kiedykolwiek doświadczę tego wyjątkowego uczucia, które nazywa się macierzyństwem.
Czas leci, ale moja droga nie prowadzi do celu, tylko dalej w ciemność. Próbowałam wszystkiego leczenie, terapie, zmiany stylu życia, ale nic nie działa. Czy to znaczy, że muszę się pogodzić z faktem, że nie zostanę matką?
Pięć lat męki to nie tylko czas, to przemiana w cierpieniu, w którym nie widzę światła.
Nie chcę się poddawać, ale coraz trudniej utrzymać w sobie choćby odrobinę nadziei. Czy to normalne? Czy kiedykolwiek będę mogła powiedzieć: „Udało się!”?
Każdy miesiąc to kolejny krok w stronę bez wyjścia. Nie mogę już słuchać słów „poczekaj jeszcze trochę”, bo już tak zrobiłam.
Chciałabym, żeby ktoś mnie zrozumiał, nie tylko jako pacjentkę, ale jako człowiek, który marzy o dzieciach, a jego marzenia są coraz bardziej nierealne. Czy warto dalej walczyć, jeśli wcale nie wiem, czy to w ogóle możliwe?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania