madonna niekarmiąca
już mi nie miniesz
czekałam długo
i ani się tobą pochwalić
ani zaprzeczyć istnieniu
większych od ciebie widziałam
więc nie do końca oślepłam
moja matka
która od piersi nie odstawi nawet głupca
przy życiu jak za rękę przytrzyma
a uścisk ma pewny
moja matka
ze sutkami wyciągniętymi
przez głodnych hołubiona
powtarza za mną przykazanie miłości
i drogi dokłada bym mogła iść
podstawia wyschniętą pierś
i ssij ssij jak mantrę powtarza
z taką pewnością
że nawet jeśli usta mam puste
to nogi gotowe do marszu
Następne części: madonna z psiątkiem
Komentarze (6)
'' ze sutkami'' - z sutkami
Niepotrzebne powtórzenie ''moja matka'', wiadomo z kontekstu.
Dobry wiersz. 5
Zdecydowanie "ze". A nad powtórzeniem sama się zastanawiałam, ale moim zdaniem znacząco wzmacnia ostatnią strofę. Dzięki:)
Mi również przypadł do gustu ;)
Miło. Dziękuję ;)
"i ssij ssij jak mantrę" - o, to fajne. Mantrę wydobywa się z siebie za pomocą dźwięku, ale przecież też "coś się z tego ma"...
Wszyscy tęsknimy za karmiącą matką, byliśmy wtedy bezpieczni, jak nigdy później, gratuluję wiersza. Stefan
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania