madonna niekarmiąca

już mi nie miniesz 

czekałam długo

i ani się tobą pochwalić

ani zaprzeczyć istnieniu

większych od ciebie widziałam

więc nie do końca oślepłam

 

moja matka

która od piersi nie odstawi nawet głupca

przy życiu jak za rękę przytrzyma

a uścisk ma pewny

 

moja matka 

ze sutkami wyciągniętymi 

przez głodnych hołubiona

powtarza za mną przykazanie miłości 

i drogi dokłada bym mogła iść

 

podstawia wyschniętą pierś

i ssij ssij jak mantrę powtarza

z taką pewnością

że nawet jeśli usta mam puste

to nogi gotowe do marszu

Następne częścimadonna z psiątkiem

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • laura123 dwa lata temu
    '' ze sutkami'' - z sutkami
    Niepotrzebne powtórzenie ''moja matka'', wiadomo z kontekstu.

    Dobry wiersz. 5
  • IgaIga dwa lata temu
    Zdecydowanie "ze". A nad powtórzeniem sama się zastanawiałam, ale moim zdaniem znacząco wzmacnia ostatnią strofę. Dzięki:)
  • Jordan Tomczyk dwa lata temu
    Mi również przypadł do gustu ;)
  • IgaIga dwa lata temu
    Miło. Dziękuję ;)
  • Trzy Cztery dwa lata temu
    "i ssij ssij jak mantrę" - o, to fajne. Mantrę wydobywa się z siebie za pomocą dźwięku, ale przecież też "coś się z tego ma"...
  • Jan dwa lata temu
    Wszyscy tęsknimy za karmiącą matką, byliśmy wtedy bezpieczni, jak nigdy później, gratuluję wiersza. Stefan

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania