Mahatma Gandhi

Motto: >>Gandhi był geniuszem cnoty>>

Henryk Elzenberg

 

Nauczyłeś mnie prostoty

To dzięki Tobie zrozumiałem ważność wielu prawd ale nie potrafiłem żyć zgodnie z nimi Nawet nie wiem czy podejmowałem jakieś próby istotne działania przez wiele lat czytałem książki marzyłem i zapominałem

---

Ludzie których poznałem pytali mnie o znajomość rzadkich pisarzy miasta i kraje które zwiedziłem

pytali mnie o wędrówki po górach gdzieś na drugiej półkuli

Nauczyłeś mnie prostoty a ja miałem wrażenie że każda Twoja myśl jest dla mnie objawieniem czegoś radosnego i ostatecznego

Napisałeś że najmniejszą istotę żywą musimy podnieść do swojego poziomu

do swojego wymiaru

kochać ją i chronić a ja po przeczytaniu Twoich aforyzmów wracałem z biblioteki na skrzydłach natchnienia

a może raczej egzaltacji?

Później przyszły długie tygodnie wątpienia we wszystko

dni wielkiego marazmu to wtedy pomyślałem że wystarczy zaprzestać wszelkich działań uwolnić się od pragnień a nawet od uwalniania się

tak jak powiedział starożytny nauczyciel Tao

Marzyłeś o świecie bez przemocy w którym wszystkie żyjące istoty połączy łagodność i braterstwo

chyba dlatego zostałeś politykiem...?

---

„Nic nie mów Nie poznałeś jeszcze samego siebie”- to pewien głos

nie pamiętam do kogo należał...

---

<<Epilog>>

W tłumienie pojawił się młody człowiek o łagodnej twarzy

pomiędzy Tobą a nim stało kilkanaście osób

uśmiechnąłeś się do nieznajomego on jednak nie zareagował

wasze spojrzenia spotkały się

przez kilka sekund patrzyłeś w oczy mordercy

Tym razem również się nie broniłeś ---

----

----------------------- ---- --------------------------------------

luty 2026

Refleksja zamiast zakończenia:

Mahatma Gandhi napisał, że został politykiem, ponieważ tylko w ten sposób mógł walczyć o wielkie idee moralne, walczyć bez użycia przemocy; głęboko wierzył w Ahinsę jako wartość nadrzędną...

- Polityka bywa jednak owym krzywym zwierciadłem, w którym wielkie idee ukazują się zmienione w sposób wręcz tragiczny... Ta myśl to żadne odkrycie...

Martin Heidegger napisał w książce " Bycie i Czas", że "idee upadają w stronę życia". Upadek jest istotną, a może nawet najistotniejszą częścią istnienia naszego i tego świata... Ależ ŚWIAT funkcjonuje jakby obok, na nasze interpretacje zupełnie obojętny; odbywają się w nim wszelkiego rodzaju cykle i procesy, które oddziałują również na nas samych. Determinacja zewnętrzna obejmuje wszystkie sfery istnienia człowieka- po prostu jesteśmy tworzeni i przetwarzani; dotyczy to zarówno biologii, jak i naszej sfery intelektualnej: poznawania świata, poglądów i pomysłów na cokolwiek... Tyle myśli, poglądów, sposobów interpretowania rzeczywistości, doboru słów to szablony, które nieustannie absorbujemy z zewnątrz. Podlegamy determinacji w każdej minucie, każdej sekundzie naszego życia...W ten sposób docieramy do fundamentalnego dylematu- pytania o naszą wolność... Z jednej strony WOLNOŚĆ jest fikcją, ale tylko do pewnego stopnia, ale z drugiej strony jej brak nie jest aż tak bezgraniczny, totalny, jak można by wnioskować.... Pamiętaj (z drugiej strony), że pojęcia jakimi się posługujemy, to często, jakże często, "droga na skróty" i skorupy zupełnie już puste... Ale czy owe skorupy były kiedyś pełne, czy zawierały jakąś treść? A może to złudzenia są treścią najbardziej twórczą? Książka Erazma z Rotterdamu Pochwała głupoty mówi również o złudzeniu jako wielkiej sile wprawiającej w ruch nasze działania i przedsięwzięcia...Wszystkie opinie wypowiedziane na ten i wiele innych tematów bywają w sposób prawdziwy nieprawdziwe lub, mówiąc inaczej, możemy na zadane pytanie (pytania) udzielić dowolnej liczby odpowiedzi, których prawdziwość (lub fałsz) będą działały naprzemiennie... Trzeba pytać, pytać bez końca (Brzytwa Ockhama nie zawsze musi być narzędziem niezbędnym w tym małym i trochę zapuszczonym ogródku...)

- Mahatma Gandhi miał wielki cel (utopię), który jego następcy zredukowali do takiej polityki, która zawsze była na tyle pragmatyczna, żeby z wielkiej idei (utopii) uczynić zaledwie fasadę- dekorację...

- Pytanie, czy ważniejsze są dla mnie wklejane teksty czy komentarze?

Nie wiem, ale kiedyś przeprowadzę "szczegółowe pomiary"....

- Nie wykluczam, że jesteśmy zaledwie odbiorcami energii świata całkowicie zdeterminowanymi. Zapewne istnieją jednak pewne decyzje egzystencjalne (tu: ostateczne). które bywają namiastką naszej wolności (vide: Jean Paul Sartre i jego pojmowanie wolności)

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (15)

  • Moews 3 godz. temu

    Myślę, że co pewien czas powinniśmy (ale wcale nie musimy) doprowadzić wszystkie nasze pytania do takiego, punktu, kiedy rozpadają się przedmioty poznania i pytania również... To trochę absurdalne, może twórcze, a może jałowe... A dalej? Co dalej? Trzeba jakoś żyć...

  • Moews 3 godz. temu

    Martin Heidegger to postać co najmniej dwuznaczna- jego postawa w okresie nazizmu w Niemczech nie może być usprawiedliwiona w taki sposób, w jaki filozof usiłował to uczynić po II wojnie światowej. Carl Jaspers w 1945 roku zerwał wszelkie kontakty, odesłał mu wszystkie listy, jakie otrzymał od niego w ciągu kilkudziesięciu lat. Heidegger podkreślał jednak, że w tym mrocznym okresie został ' zmarginalizowany przez reżim".... Kilka dni temu rozmawiałem z kimś na temat książki Viktora Klemperera " Język propagandy III Rzeszy"; pomyślałem sobie, jak skutecznym i strasznym narzędziem jest język propagandy...Wszelkie propagandy... I tu wracam do pytania, jak mamy właściwie żyć Wracam do pytania bez odpowiedzi, pozornie zbanalizowanego, ale czy na pewno...?

  • Bettina 2 godz. temu

    Ja tylko tu napiszẹ, że w życiu nie spotkałam w Niemczech osoby, która cytuje Deutsch.

  • Bettina 2 godz. temu

    Sartre, no cóż Sartre? Mały, brzydki, piszący. No to, że piszący to interesujące.

  • Moews 2 godz. temu

    Ale moja refleksja nie jest afirmacją postaci Martina Heideggera, raczej odnoszę się krytycznie do jego postawy. Cytat z książki "Bycie i Czas" dotyczył nieco innych spraw... Ten cytat pojawił się w kilku książkach, m.in. w powieści " Herzog" Saula Bellowa, którą czytałem ponad 30 lat temu. Tak, Jean Paul Sartre był mały, brzydki, zakompleksiony i znerwicowany, nawet bardzo zakompleksiony... Do tego jeszcze cierpiał na hipochondrię... Ale tacy ludzie bywają bardzo ciekawi: Kartezjusz też był mały i brzydki, nawet bardzo brzydki...Mam na myśli ludzi w jakiś sposób powikłanych, pokręconych wewnętrznie, nieszczęśliwych.... Ludzie przystojni, zadowolenie z siebie, piękni (faceci), podobający się kobietom, którzy czują się spełnieni i zapewne są w jakimś sensie spełnieni, często, ale nie zawsze, nie mają tego wewnętrznego tragizmu, poczucia odrzucenia, obcości w świecie... Jan Sebastian Bach był brzydki i gruby, a ponadto brutalny i agresywny w stosunku do uczniów, ale miał jeszcze to coś, ten ogrom doświadczenia metafizycznego, który odbieram w wielu jego kompozycjach: kantatach, Mszy h moll, Pasji wg. Świętego Jana i Pasji wg. Świętego Mateusza; od młodości miałem wrażenie, że ludzie wewnętrznie "połamani, pokręceni" (nie lubię tych określeń, ale z konieczności posłużyłem się nimi) są mi znacznie bliżsi. Z drugiej strony niech się na temat urody artystów i poetów wypowie jury złożone z kobiet...

  • Bettina 2 godz. temu

    Moews
    No wlasnie. Moja babcia byla piẹkna.

  • Moews 2 godz. temu

    Bettina Moja babcia też była piękna, nawet bardzo. Żyła bardzo długo, zmarła w wieku 89 lat

  • Bettina 2 godz. temu

    Co ciekawe z wiekiem sie do niej upodabniam
    .

  • Moews 2 godz. temu

    Moja babcia pod koniec życia wyglądała bardzo pięknie, ale nie w potocznym słowa tego rozumieniu. Miała w sobie coś ciepłego i serdecznego. Stare zdjęcia pokazywały osobę już tylko trochę do niej podobną

  • Bettina 2 godz. temu

    Moews
    Moja była zimna.

  • Moews 2 godz. temu

    Jeszcze kilka zdań o brzydocie i urodzie. Mam w domu trochę starych gazet sprzed wojny i z czasów PRL-u; spostrzeżenie: ile wtedy było osób, które dzisiaj powszechnie uważano by za wyjątkowo szpetne, ale nie były w ten sposób charakteryzowane. W naszych czasach typ pięknego młodego mężczyzny staje się czymś prawie powszechnym...A zatem może brzydota stanie się czymś atrakcyjnym, ponieważ takim rzadkim? Może w ten sposób brzydota stanie się dobrem dla wielu nieosiągalnym? Refleksja: opowiadanie Tomasza Manna " Śmierć w Wenecji" pokazuje piękno w stanie agonii, która jest jego jakimś ukrytym sensem? Ukrytym celem? Piękno rozpadające się staje się jego spełnieniem? Piękno minione jest najciekawsze... Jakże lubię stare domy, które dopadł czas-zabójca piękna....

  • Moews 2 godz. temu

    Bettina Moja babcia była przewrotna i zapatrzona w siebie, ale miała w sobie dużo dobrych emocji.... Chyba że jej nie znałem zbyt dobrze, a kontaktowałem się z moim o niej wyobrażeniem?

  • Bettina 2 godz. temu

    Moews
    Zapytaj drogi we mgle.

  • Bettina 2 godz. temu

    Przydatne

  • Moews 2 godz. temu

    Wybieram się na długą wycieczkę wzdłuż Wisły. Parasol i plecak już przygotowane czekają w przedpokoju. Zabiorę psa mojej cioci; nie będę robił zbyt wielu zdjęć. Nic z tych rzeczy, będę przeżywał i patrzył na świat

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania