Poprzednie częściMAJ I LOSU ZAWIROWANIA (1)

MAJ I LOSU ZAWIROWANIA/7

Co jakiś czas robiłyśmy rundę po sklepach. W tych wyprawach często towarzyszyła nam Anka, moja siostrzenica, która zazwyczaj załapywała się na jakiś ciuch, a przy okazji uświadamiała nam co jest trendy, a co nie. Lubiłam jej paplaninę,radość i zapał, które swoją obecnością wnosiła. Wtedy ten nasz”shopping” przedłużał się dość znacznie, bo zazwyczaj zahaczałyśmy o jakiś punkt gastronomiczny i folgowałyśmy swoim zachciankom. Wieczorami nadrabiałyśmy zaległości w naszych filmowych wspomnieniach. Znów obejrzałyśmy starocie- „Wichrowe wzgórza” „Przeminęło z wiatrem”,” Casablankę” , „Komu Bije dzwon” „Dumę i uprzedzenie” oraz całą litanię innych romansideł i dramatów zużywając przy okazji sterty chusteczek i zżerając tony prażonej kukurydzy lub specjalnie pieczonych ciasteczek.

Rzuciłam w kąt troskę o moja figurę.

-Co tam –mówiłam do roześmianej Baśki, gdy zabierałyśmy się za pieczenie ciast lub innych pyszności.

-Trochę radości nam się przyda. Musimy mieć energię, na to co nas czeka w tym wspaniałym życiu.

"Trzeba w nas zbudować potężną palisadę, która będzie nas strzec od złego"- jak mówiła nasza babunia.

„-Żeby mieć siłę na walkę z przeciwnościami losu trzeba dbać o swój brzuszek. Bo cóż z tego, że chcemy walczyć, gdy ręce jak witki, a nóżki nie mają siły chodzić”-mówiłam udając ton babci.

Basia z dziećmi zaśmiewała się i lepiłyśmy pierogi lub zawijałyśmy gołąbki i piekłyśmy rogaliki i inne pyszności.Panowała prawie domowa atmosfera.

Dzieci Basi ,Anka i Jacek,który od czasu do czasu pojawiał się w domu często z nami pichciły i zasiadały na kanapie lub łóżku w sypialni z pojemnikami popcornu lub ciastek, by razem oglądać filmy.

Roman wkurzał się wtedy, że znów w łóżku będzie pełno okruszków, lecz zbywaliśmy go żartami i śmiechem.

Wycofywał się do swoich sportowych programów telewizyjnych, lub wychodził z domu i wracał prawie nad ranem. Nie poruszałam z Basią tego tematu. Cierpliwie czekałam aż sama rozpocznie rozmowę. Zdawałam sobie sprawę z tego, że pewnie ma znowu jakąś nowa kochankę, lecz udawałam podobnie jak i moja biedna siostra, że wierzę w te jego służbowe kolacje i podróże. Zatapiałyśmy się w filmach książkach i spacerach.

Seanse horroru i kina akcji, które zaserwowały nam dzieciaki zaliczyłyśmy niestety tylko na słabą trójkę. Nie mogłyśmy niektórych oglądać i wtedy dzieciaki z nas żartowały, że jesteśmy mięczaki, nie dzisiejsze i jeszcze jakieś tam inne porównania.

Ale cóż ja oraz ich matka nigdy nie przepadałyśmy za wymyślnymi torturami i lejącą się krwią, nie wspominając o duchach i nadprzyrodzonych mocach. Ale dzielnie razem z moją siostrą i przebrnęłyśmy przez jedną i drugą sesję filmową.

W miarę upływających tygodni, kładąc się do spania lub gdy byłam sama ze swoimi myślami, wspominałam was,lecz już nie z takim bólem jak kiedyś.

Bardzo sporadyczna obecność Romana powodowała, że znów poczułyśmy się jak dawnej. Szukałyśmy smaków i zapachów z dawnych lat . Gdzieś głęboko w nas schowały się wszystkie ponure godziny naszego dzieciństwa i wspominałyśmy, to co nas bawiło i było przyjemne. I pomimo, że się nie umawiałyśmy, to obie z koronkową dokładnością omijałyśmy wszystkie nasze bolesne wspomnienia.

W trakcie naszych wspominek okazało się ku naszemu zaskoczeniu że w naszym dzieciństwie było także wiele miłych momentów. Jednak każda z nas inaczej je zapamiętała.

I właśnie ten nasz wspólnie spędzany czas pozwolił nam po wielu, wielu latach powymieniać się naszymi wspomnieniami i odkurzyć je w cieple naszych wspólnych zajęć.

Wspominałyśmy nasze gwiazdki pełne zapachu świerku, pieczonych pierników, zabaw na śniegu.Nie uleciały też z naszej pamięci letnie kąpiele w naszym miejscowym bajorku. Przypomniałyśmy sobie nasze grzybobrania i zbieranie jagód oraz późniejsze prace w kuchni razem z naszą babcią, która potrafiła zrobić z tych zbiorów cuda.

Nawet nasze ogrodowe prace, które wtedy były dla nas ciężarem, teraz wspominałyśmy z pewnego rodzaju dumą. Dzieci Basi nie znają, co to jest obrywanie krzewów porzeczek, agrestu, nie wiedzą także jak wygląda okopywanie ziemniaków, nie wspominając już o zbieraniu stonki, robienia kopców na zimę, to też słuchały nas ze zdziwieniem w oczach i z pewnego rodzaju podziwem.

O tym, co było złe i nam towarzyszyło przez lata dzieciństwa nie wspominałyśmy. Obie schowałyśmy głęboko cały ból i wspomnienia z tym związane. Jedynie babcia była tematem, który wywoływał w nas nostalgię i sprawiał, że wilgotniały nam oczy.

Po tylu latach, od momentu kiedy umarł nasz ojciec, nawet w naszych wspomnieniach uciekałyśmy od tematów, które były z nim związane.

Obawa w jakim nastroju wróci ojciec ,o ucieczkach z domu przed jego agresją, którą uwalniał alkohol, żadna z nas nie wspomniała ani razu.

cdn.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania