Majowe podwórko
Majowe podwórko
Słońce wcześnie wstało i z rana rześko świeci,
więc z domów chętnie wychodzą wesołe dzieci.
Dziewczynki pod drzewem koce rozkładają,
zbierają mlecze, lalki z wózków wykładają.
Chłopcy z głębokiej piwnicy taszczą rowery,
aby ścigać się wkoło podwórka - kto pierwszy.
*
Panienki zgodnie przyjmują kobiece role
- stają się zapobiegliwymi matkami,
te młodsze – dziećmi, te starsze – nauczycielkami.
*
Ich matki w oknach plotkują i obserwują,
czy ich dzieci – pociechy dobrze się sprawują.
Niektóre w tym czasie obiad już gotują.
Niegrzeczni, znudzeni chłopcy coś kombinują.
*
Łamią gałęzie, szpady do walki szykują.
Kiedy dozorca zobaczy, to ich pogoni.
Gdy Garsija i Zorro dość się nabiegali,
o chleb ze smalcem, rzodkiewką do matek wołali.
*
Raz po raz słychać było dźwięk uderzeń: plask, plask.
To kanapki w torebkach po cukrze spadały.
Kto był spragniony napompował ze studni wody
- komu wtedy do szczęścia potrzebne były lody?
Komentarze (14)
Całość marna 🙈 ale zakończenie mnie dobiło. Przypomniało mi się jak w dzieciństwie i później też często płakałam. Teraz nie potrafię. Bo teraz jeśli mam ochotę na lody to po prostu jem. Nie żeby ktoś mi dał. Pracuję chociaż... Moja mama próbowała przekonać mnie do czego służą ręce kobiety. No próbowała ale jakoś jej nie wyszło 🤪😂
Marzena
Twoje komentarze są lepsze do czytania niż większość tekstów na portalu. Niby obok, a jednak idealnie w odpowiedzi. Jestem fanką.
No to się teraz szanowna śp. mamusia w grobie przewraca, patrząc co wyczynia latorośla.
Dobranocka czyżby fakt że nie lubię sprzątać myć garów i wynosić śmieci, nie lubię też jak inni sugerują mi jak mam żyć. No nie lubię nie znoszę:)
Tjeri dzięki
Marzena to nie jest kwestia lubienia, nielubienia, bez tego tonęlibyśmy w brudzie i syfie. W swej istocie feminizm hoduje istoty aspołeczne, swoiste trutnie w społeczeństwie, żyjące z malkontenctwa i wiecznego narzekania. No cóż, nie każdemu dał los urodzić się księżniczką z rzeszą slużby.
Myślę, że nadchodząca wojna nauczy ludzi na nowo rozróżniać właściwe proporcje.
Dobranocka Ciekawe spostrzeżenia.
Sokrates słynę z celny spostrzeżeń. To swoista odmiana międzywojennej dulszczyzny, którą feministki podniosły do rangi ideologii. "Nic mi się nie chce", "Mam dwie lewe ręce", "Tumiwisizm mnie ogarnia". Aż się rzygać od tego chce, gdy się lewackie wysrywy słyszy.
Dobranocka ja żyję na pograniczu księżniczki którą zawsze chciałam zostać w dzieciństwie a jednak nie zostałam. Musiałam cztery lata zakładać opatrunki na dwa kikuty. Czy to męczy? Tak. Bo choroba powodowała zanik naczyń krwionośnych i cholera jasna wciąż musiałam oglądać wnętrza kości itd. w końcu się przyzwyczaiłam ale zawsze miałam nadzieję że nie będzie mnie budził w nocy. Bo basen kurwa. Bo coś tam. No niestety to był tylko wierzchołek góry. Później... nie było żadnego później. I jeszcze miałam cztery psy później pięć kotów i trzy psy. No musisz dać jeść o nie tylko. Dla nich brak obecności jest równoznaczny ze śmiercią no dla zwierząt oczywiście
A mogłam odejść i żyć jak człowiek jak kobieta
Dzięki za dłuższy komentarz. Nie chciałem nikogo dobijać. Rozumiem że to przenośnia i wspomnienie dzieciństwa tak zadziałały.
Idylliczny (dla Autora) obraz świata, przepuszczony przez filtry pamięci. Poczułam się jak kiedyś, gdy dostałam gazetkę od Świadków J. A tam ilustracje tygrysów z owieczkami, słońce, tęcza. Ale rozumiem — tak działają wspomnienia. Pamięć to świetny adwokat, przedstawia wszystko w lepszym świetle.
Zapewne tak jest że utrwalają się w dużej części radosne chwile i te z którymi były związane emocje-
niekoniecznie pozytywne.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania