Makabra. Taniec upiornych dziedziców.
W oparach fety, w gnilnym swądzie trwania,
Wypełzły monstra z lędźwi Twych rodzone,
Pazury w portfel, w gardło zatopione,
W rzężeniu starca – ich pieśń ucztowania.
Tłuką kość kruchą, co im jeść dawała,
Z martwych już źrenic grosz ostatni łupią,
Śmiejąc się w twarz Ci, gdy w malignie głupią,
Czekają, aż padnie Twego ducha skała.
To nie jest życie – to gnicie za życia,
Gdzie potwór w jedwabiu, z igłą w sinej żyle,
Wlecze rodzica do ciemnego bicia.
Lecz niechaj wiedzą w swej krwawej mogile:
Gdy śmierć przyjdzie po nich w chwili odkrycia,
Piekło im zwróci każdą bólu chwilę.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania