Małe nieporozumienie a może przeznaczenie? 1
Następnego dnia poszłam do szkoły był piątek, geografia miała być czwartą lekcją w moim planie zajęć. Mam geografię dwa razy w tygoddniu w środę i właśnie piątek. Ale wcześniej nie byłam aż tak podekscytowana tym faktem.
- Aliciaaaa! - Krzyczała przez pół korytarza największa zdzira szkolna i moja przyjaciółka.
Tak, wiem normalnie nikt się z takimi dziewczynami nie przyjaźni, ale Megan zawsze była szczera i miała ciekawe poglądy na temat życia, jej obecnym celem był chłopak z starszej klasy. Wiedziałam że uda jej się go uwieść, bo kto normalny nie poleciałby na słodką blondyneczkę o dużych cyckach i ładnej figurze? Najbardziej kontrastowało z tym jak się zachowuje to że była najbardziej inteligentną osobą w klasie i gdyby ktoś poznał by ją tak jak ja wiedziałby że ta pustota jest tylko przykrywką jej bogatej osobowości. Ale oczywiście stereotypy w naszym społeczeństwie jak zwykle są górą. Jednak właśnie to ona miała odegrać jedną z ról w moich chorych planach.
- Meg, co myślisz o Panu Lousie ? - Spytałam ją spokojnie.
- Aaa to nudne ciacho? Wydaje się osobą która ma żelazne zasady i wierzącą w prawdziwą miłość. - Zaśmiała się z nutką goryczy w głosie. Umiechnęłam się słysząc jej wypowiedź.
- Chciałabyś się zabawić? -Spytałam się
Spojrzała na mnie z lekka rozbawiona, ale i trochę podejrzliwie.
- Znowu ci się nudzi? Jeszcze mi powiedz że mam uwieść nauczyciela? Od razu mogę ci powiedzieć nie. Moim celem obecnie jest Aleks i nie zamierzam wywoływać plotek które zniszczyłyby to nad czym tyle pracowałam. - Powiedziała z lekką groźbą.
- Wiem, myślałam bardziej nad tym bym ja go uwiodła.- Patrzyłam na jej szok.- Jest staromodny i interesujący, ale jestem ciekawa czy nie jest hipokrytą tak jak większość ludzi i czy może się mi oprzeć. - Uśmiechnęłam się zmysłowo.
Przez chwilę trwała cisza która budowała napięcie, aż nagle w końcu Meg mogła coś powiedzieć.
- Oszalałaś. - Powiedziała cicho i westchnęła. - Dobra, pomogę ci bo wiem że i tak to zrobisz. Ale pamiętaj jeżeli on ci ulegnie, a tego jestem pewna, musisz zachować wszelką ostrożność by nikt się nie dowiedział. Wiem że traktujesz to jak eksperyment, ale to nie powód by facetowi niszczyć karierę a sobie reputację. - Spojrzała na mnie wzrokiem pełnym politowania, jak matka która wie że jej dziecko robi głupotę ale nie może go od tego odwieść. Rzuciłam się na nią w uścisku i śmiałyśmy się przez chwilę. W końcu miałam geografię i musiałam wprowadzić plan w życie. Przez całą lekcję patrzyłam się na niego maślanymi oczyma i byłam bardzo aktywna. Kolejnym krokiem było podejście do niego po lekcjach.
- No może trochę przesadziłam wczoraj, przepraszam. Tak naprawdę miałam bardzo zły dzień i tak naprawdę Pana lekcje są " bardzo interesujące" - Mówiłam zmysłowym głosem.
Mężczyzna odchrząknął cicho i po chwili powiedział
- Nic się nie stało, ale to co mi wczoraj powiedziałaś dało mi trochę do myślenia i postaram się żeby jako twój nauczyciel prowadzić bardziej ciekawie zajęcia. - Uśmiechnął się do mnie.
- Wie Pan... Bo ja myślałam nad korepetycjami z geografi...Nie bardzo mogę się skupić w klasie i chciałam się spytać czy jest możliwość żeby Pan mi ich udzielał. - Uśmiechnęłam się niewinnie.
- Skontaktuję się z twoją mamą i polecę jednego z moich znajomych. A teraz do widzenia mam dużo pracy. - Odpowiedział nie domyślając się niczego.
Byłam wściekła jak szałam do domu, nie sądziłam że tak powie, a sama nie mogłam powiedzieć czegoś w stylu " Ale ja chcę tylko Pana" To byłoby zbyt oczywiste. Oczywiście jeszcze teg samego wieczoru mój "kochany" nauczyciel dotrzymał obietnicy i moja mama bardzo przez niego nakręcona zgodziła się na korepetycje które miał mi udzielać jakiś student. Rozumiem że mógł mi odmówić, ale nie musiał mnie wciągać w to. Nie miałam ochoty na lekcje w niedziele na którą mnie już umówiono.
Sobotę spędziłam tak jak zwykle, rano u Meg , wieczorem na domówce u Aleksa. Jak zwykle kilku jego obleśnych znajomych próbowało się do mnie przystawiać. " Obleśnych " No tak pewnie większość dziewczyn byłaby zachwycona gdyby choć jeden z drużyny koszykarskiej w naszym liceum się nią zainteresował, byłyby ustawione w szkole. Ale ani ja ani Meg nie zwracałyśmy na to uwagi. Jak dla mnie nawet Aleks był trochę obleśny, ale mniej niż reszta tych kołków. Oczywiście moja droga przyjaciółka nie musiała wiedzieć jakie jest moje zdanie, choć pewnie i tak nie bardzo by ją to obchodziło. Dlatego ją lubię. Z opresji uratował mnie całkiem przyzwoicie wyglądający chłopak, chyba starszy niż większość ludzi na domówce.
- Cześć - Powiedział niskim głosem.
- Hej, nie ma tu przypatkiem dziewczyny która byłaby dostosowana do twojego poziomu? - Odpowiedziałam oschle, żeby było jasne zawsze tak robię, faceci którzy się szybko poddają są nudni. Zaśmiał się szczerze.
- Twarda jesteś - Uśmiechnął się i poszedł.
W niedzielę miałam korepetycje...
C.D.N
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania