Maleńki domek.
Maleńki domek na skale, opleciony wieńcem róż.
Herbacianych tych jesiennych i tych czerwonych wiosennych burz.
Maleńki domek na skale, a w przed nim krzesła dwa.
Których swą ręką nawet nie tknął podstępny czas.
One złudzenie dają, że nasza bajka ciągle trwa.
Maleńki domek na skale, lecz w nim już nie ma nas.
Nie ma dziewczynki, co boso chodziła wśród cierni róż.
Nie ma chłopczyka, co znał tajemnice mórz.
Maleńki domek na skale jak drzazga w pamięci tkwi.
Bo choć próbuje, to nie potrafię zamknąć jego drzwi.
Maleńki domek na skale, a w środku wielki gwar.
Bo pod wieńcem naszych róż, ślub bierze jedna z par.
Mam tylko nadzieję, że jej los inaczej potoczy się.
A pan młody nie zabłądzi i nie pozna mnie.
Tej, którą za karę, Bóg umieścił w domku tym.
Za karę, że nie chciałam do śmierci z tobą być.
Komentarze (9)
Haha. No cóż jakoś przeżyje.
nie tkną - nie tknął*
co boso, chodziła wśród cierni róż.- ten przecinek tu niepotrzebny, wstaw go przed "co boso"
A mi się podoba ;) anonimkami się nie przejmuj. 5
Czym by było opowi bez anonimów?
Tina12 no właśnie :D
Shiroi2
No w sumie racja.
Shiroi2, racja, ale taka cichociemna/cichociemny, taka pała bez uzasadnienia to niezbyt fajna rzecz ;)
Założenie dobre, ale nic więcej po za tym.
a mnie się wiersz podoba i pod żadnym pozorem go nie pal piąteczka i się nie przejmuj takim gadaniem
Dzięki
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania