Małgorzata
Małgorzata była panną i nazwiskiem po babce Golonka, kręciła pęta kiełbasy przez połowę zmiany w masarni, resztę roboczego dnia wypełniała swój żołądek resztkami z wędzarni.
Robiła przy tym obchód kontrolując proces produkcyjny. Brygadzistka z dwudziestoletnim stażem, nie domywała skrzynek po surowiźnie, dodatkową nosiła ksywę "Stara skarpeta". Zasłużona syfiara rozpylała smród wokół przyszłego przetworzonego żarcia.
Zacięła się jej szczęka, kiedy zobaczyła rozdrabniacz w stanie wyłączenia automatycznego.
– Mielony, maszyna stanęła od tych zazieleniałych kiełbas, które tam wymieszałeś.
W bebechach "Wilka" wystawały kawałki świńskiego mięsa z przyprawami.
Stary rzeźnik ujebany po rękawy w resztkach po rozbiorze tuzina trzody był zmęczony dobiegającą do końca zmianą.
– Zadławił się starym tłuszczem, bo ktoś próbował wczoraj przepchnąć przez niego samą słoninę, Małgorzato! – przetarł stół szmatą sztywniejącą od krwi. Odwrócił się do niej plecami i krzyknął.
– Gośka! Jeszcze ten kocioł z juchą do kaszanki! Weź się tym zajmij. – Gruba Gocha oblizała paluchy i zakasała rękawy po same parówkowe ramiona.
Zanim zniknęła za drzwiami, puściła "grzmota" aż Mielony podskoczył w gumowcach.
Komentarze (6)
Zrobiło mi się niedobrze. Jeszcze kilka stron tekstu i przeszedłbym na wegetarianizm. Mocna rzecz, bardzo sugestywna.
Beleniusz Wspóczuję, miało być śmiesznie tylko. 😁
Cieszę się, że zadziałało. :)
Brudna groteska z masarni. Miało być chyba „fuj” i jest. 4
Ninja Wszystko jedno, dzień rozczarowań.
Zabieram 4!
Śmieszne to raczej za bardzo nie jest. Raczej obrzydliwe, aż zemdliło w żołądku w czasie czytania. Raczej wstrząsający ten brak higieny przy pracy.
Sokrates Wracam właśnie od Ciebie.
Eh, jakby to powiedzieć, masz rację, ale nadal mnie śmieszy, bo ma drugie dno. 😁
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania