Mali polscy chłopcy.
Znów, znów jestem w drodze;
czy kiedykolwiek przestałem być?
Droga a w niej wędrówka
I zaraz droga będzie miała koniec nowy
Zatrzymałem letnie dni
teraz już bardziej nieruchome niż gorące
W kołach mojej młodości mogę zostać na stałe
Pozwólcie mi umrzeć teraz
A najlepiej zezwólcie bym żył wiecznie
I niesie mnie wiatr
I prowadzi mnie smak dzikich traw
Niesie mnie wiatr
I prowadzi mnie smak dzikich traw
I nie opuszcza mnie marsz
Muszą iść, póki nie brak mi sił
Nigdy nie jesteś tak zły jak mówią wokół
Zawsze jesteś tak dobry jak słyszysz u siebie w głowie
Podczas każdej bezsennej minuty,
na każdej bezludnej wyspie -
Nie baw się mną
bo igrasz z żywym diabłem
Kochanie, nie baw się mną
Bo igrasz z żywym diabłem
Jestem żartem,
puenta tylko dla mnie
Komentarze (2)
są takie momenty, ze bardzo dobrze i są takie, ze tak sobie. W sensie w wierszu. Mym zdaniem. I powtarzający się smak dzikich traw tam ta strofa jest melodyjna, coś tam czuje, nie wiem, ja lubię powtórzenia w wierszach bardzo, kołysze. Wcześniej wszystko by mogło nie istnieć do tych traw. I później dalej mogłoby nie istnieć i później jest apogeum Twojego bycia zajebistym, bo ostatnia strofa jest przepiekna. Tylko to też widzę, czemu mnie to siada, lubię dojebac powtórzeniem i zrobić zwrot bezpośredni, tam Kochanie, coś. No widzę takie trybiki, ale obiektywna ocena czegokolwiek jest niemożliwa, to Ci rzekne, ze widzę potencjał w tym co wymieniłam, a reszta taki wypełnia z i jakby się tego pozbyć to o stary, jakby było genialnie, nawet bym się pobawila sama tym, ale nienawidzę jak ktoś mi grzebie przy tekstach i de coś tam wie lepiej i zmienia, wiec sama tego nie robię. Tego nie oceniam, bo to jest lepsze niż większość całego stuffu na włoskiej (chociaż perełki też mamy), no nie wiem jak to ocenić. Wybacz xd.
Ach, dopiero teraz zauważyłem Twój komentarz :P Odniosę się do tego.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania