Maligna-Groteska.
Sypialnia Johna.
Głos znikąd : Hello!
John (przez sen):Kto tu jest ?
Głos:To ja.
John:To ja kto?
Głos: Maligna.
John: Jaka Maligna?
Głos: Nocna.
John: Pogięło cię? Wiesz która jest godzina?
Głos: Wiem, ale chcę z tobą pogadać.
John: O czym?
Głos: Na przykład o jakimś polskim serialu.
Jako dziecko mieszkałeś w Polsce.
John :Czy ty jesteś chora?
Głos: Nie. Ja jestem Maligna.
John: O jakim serialu co ty bredzisz ?
Głos: No na przykład o zero zero jeden zgłoś się.
No wiesz, z tym przystojnym porucznikiem.
John : Z jakim porucznikiem?
Głos : Z Borewiczem.
John: Wszystko ci się popierdoliło.
Głos: No i dlatego jestem Maligną.
John : Odwal się!
Głos: Jak mnie ładnie poprosisz.
John: Ładnie cię proszę, zmoro.
Głos: Czterysta szesnaście razy.
John: Co ?! dlaczego !?
Głos: Co "dlaczego" ?
John: Dlaczego aż tyle?
Głos: A dlaczego nie?
John: Przecież spóźnię się do roboty !
Głos : Wiem.
John: Wyleją mnie!
Głos: Wiem.
John: Jak się nie odczepisz, to pójdę do lekarza. Da mi coś
i więcej tu nie przyjdziesz.
Głos: Zwykły lekarz ci nie pomoże, a psychiatry twoje ubezpieczenie nie pokrywa.
Nie stać cię na psychiatrę.
John: A skąd wiesz?
Głos: Ja wszystko wiem.
John: To ile zarabiam?
Głos: Dwa tysiące siedemset dziesięć dolarów miesięcznie brutto.
John (do siebie): Kurwa, rzeczywiście. Nie stać mnie.
Głos: Na podwyżkę się nie zanosi. Za wolny jesteś
i jeszcze nie dosypiasz.
John: Wredna.
Głos: To moje drugie imię.
John: Musisz się znęcać?
Głos: Muszę. Taka moja natura.
Głos: Na pewno zaśpisz, a ja stąd pójdę zaraz do twojego szefa.
Rano będzie wykończony, wściekły i napewno wywali cię z roboty.
John: Nie zrobisz tego!
Głos: Właśnie że zrobię.
John: Nawet nie wiesz, gdzie mieszka.
Głos: Wiem.
John (z nadzieją w głosie): Nie wiesz.
Głos: Na Osiemdziesiątej Czwartej pod Piątką.
Głos: No to ja lecę, a ty patrz do rana, jak porucznik Borewicz goni
zwyrodnialców.
John: Jaki porucznik? Jakich kurwa zwyrodnialców?
Rankiem. Dzwoni telefon.
John (otwiera oko, ucisza dogorywający budzik): Kurwa, zaspałem.
Głos z telefonu: Johny ?
John: Tak, to ja.
Głos z telefonu: Czy ty wiesz, która jest godzina?
John: Wiem.
Głos z telefonu: Co mam powiedzieć szefowi ?
John: Że dzisiaj nie przyjdę. Jestem wykończony, całą noc gadałem z Maligną.
Głos z telefonu: Poczekaj, nie odkładaj. Powiem szefowi.
John (do siebie): I am fucking dead.
Gabinet szefa Johna.
Głos z telefonu: Szefie!
Szef: Czego tam znowu? Łeb mi pęka.
Głos z telefonu: Johny nie przyjdzie do roboty.
Szef: Jak to nie przyjdzie?
Głos z telefonu: No nie przyjdzie, bo całą noc gadał z Maligną i jest wykończony.
Szef: Że z kim?
Głos z telefonu: Że z Maligną.
Szef: Całą noc mi się śniło, że będę miał problem z pracownikiem.
Szef (Do siebie): Z Maligną powiadasz...
Sekretariat w Ministerstwie Pracy. Dzwoni telefon na biurku sekretarki ministra.
Szef: Kate?
Kate: Tak, to ja, Pete.
Kate: Dziękuję za ostatni prezent.
Szef: Zasłużyłaś sobie, Kate.
Kate: W czym mogę pomóc, Pete?
Szef: Drobnostka, Jak się nazywa ta wasza nowa inspektor? Słyszałem, że to
straszna kosa.
Kate: Straszna, Pete. Nazywa się Jane. Jane Maligna.
Szef: Maligna? Jesteś pewna?
Kate: Tak, Pete, jestem pewna.
Szef: Jest do niej jakieś dojście?
Kate: Żadnego, Pete. Jest za nowa.
Szef: Dzięki Kate.
Kate: Zawsze do usług, Pete.
Gabinet Pete'a.
Szef (do głosu w telefonie): Daj mi tego Johna do telefonu.
Szef: John?
John: Tak, szefie.
Szef: Słyszałem o Malignie. Czy to prawda?
John: Tak, to prawda. Zrobiłbym z tym coś, ale ona powiedziała, że za mało zarabiam.
Dlatego mamy ten problem.
Szef: Dobra, rozumiem. Masz o połowę więcej.
John (z niedowierzaniem): Słucham?
Szef: Dwa razy więcej. To moje ostatnie słowo, John. And don't push your luck.
Odgłos trzaśnięcia słuchawką.
John:(do siebie) Co kurwa ?
Maligna(do siebie) O Kurwa... Teraz będzie go stać na psychiatrę.
THE END.
Komentarze (1)
Zabawnie wyszło.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania