Malowany
Czy przyjdzie mi po zgonie
malowaną pędzlem wiarę
Na pięknym wzgórzu marzeń,
Nienaruszoną, niewinną za młodu, odzyskać?
Zerknąć do snów ponurych
nieokiełznanych nawet strachem.
Szukać jej, ucząc się na pamięć
pojedynczych ruchów życia.
W mgle iść ku czarnej skale,
ku przepaści otchłani i czuć.
Czuć, jak brzuch w supeł się plącze,
parę żeber niszczy płuca.
Przebija na wskroś.
Piękny obraz sennej wiary,
wymyślonym pędzlem strachu malowany.
Komentarze (5)
Ostatnia strofa jest przepiękna, zakochałam się w niej *-*
Jestem pod wrażeniem. Przed chwilą miałam polski, nuda jak diabli, ale odzyskałam siły na drugą godzinę polskiego po tym wierszu. Dobrze, obłędnie i bajecznie Ci wyszedl. Operujesz świetnym słownictwem, potrafisz zbudować piękne wersy. Miło czytać tak dobrą poezję. Pozdrawiam serdecznie.
Piękny, metaforyczny utwór.
$$$$$$=6
Wilczku, dziękuję, miło!
Szalokapel, tak trochę spóźniona odpisuję, jednak: ojacie kręcę, ta świadomość, że komuś można poprawić zajęcia, aż każe człowiekowi skakać po sufit xD
Bbard, cudowny nick, dzięki za komentarz!
Piękny, klimatyczny wiersz. 5
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania