mały łyk szczęścia

biegłeś od kiedy pamiętam

codziennie uciekałeś od demonów

w lustrze

wykrzywiały twarz

powtarzając twoje imię

 

lecz ty nie pamiętałeś

jak się nazywasz

wiedziałeś za to

że odpowiedzi na pytania

są w jej oczach

 

leżały tam

wolne nietknięte

pogardą

nagroda za każdy

zamknięty w sobie

dzień

 

tylko noce żyły

w pogniecionych

z namiętności kartkach

 

czystych jak ekstaza

Średnia ocena: 3.3  Głosów: 12

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze

  • Jarema 3 miesiące temu
    Bardzo piękny, zmysłowy wiersz.
  • Pan Buczybór 3 miesiące temu
    nawet nawet
  • laura123 3 miesiące temu
    Dziękuję za komentarze.
    Pozdrawiam.
  • Dekaos Dondi 3 miesiące temu
    Mnie się podoba. Czy→czystych, jest metaforą→pustych?
    Tak też by można zrozumieć, z poprzednich wersów? Ale mogę się mylić.
    Pozdrawiam:)→5
  • piliery 2 miesiące temu
    Echa Pana Cogito tu znalazłem. "Czysta ekstaza" bardzo mi zaimponowała.
  • laura123 2 miesiące temu
    Dekaos Dondi, Piliery - dziękuję za przeczytanie i komenatarz.

    Pozdrawiam.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania