Mama i synowie
W pięknym ogrodzie rosło drzewko które wydało cudowne, soczyste i dojrzałe owoce, ale to nie jedyny dar jaki powstał na tym drzewie albowiem na jednej z jego gałęzi znajdowało się starannie uwite gniazdko z którego wykluły się trzy małe ptaszki. Mama tych urwisów codziennie przynosiła im w dziobku pyszne tłuściutkie robaczki którymi zajadały się jej bobasy. Każdy dzień był wspaniały dla trójki braci. Spędzali go głównie na jedzeniu, gdyż smyki te posiadały ogromny apetyt, w przerwach między posiłkami tak hasały, że aż niejednokrotnie omal nie wypadły z gniazda. Często obserwowały okolicę spoglądając na dół i widząc czające się czarne koty oraz wychylając dziobki w górę i widząc krążące nad nimi sokoły, w oddali zaś widniał upragniony horyzont, gdzie tak na prawdę same nie wiedziały co dokładnie się znajduje i jakoś nigdy nie miały odwagi zapytać o to mamę. W Niedzielny poranek mama obudziła nieco wcześniej swoje dzieci i oznajmiła:
- dzisiaj będziecie musiały opuścić nasze gniazdko ale nie martwcie się jesteście silne i dacie sobie radę a teraz po kolei wyskakujcie i lećcie zakładać swoje rodziny.
- Mamo! My jeszcze nie chcemy, nam jest tutaj bardzo dobrze! - wykrzyczała cała trójka.
- Chcecie, chcecie... niedługo nie dam rady was wszystkich wykarmić gdyż jecie coraz więcej oraz nasze gniazdko już maleje w oczach - nagle mama zdała sobie sprawę, że nie da się tego zrobić po dobroci i w jednej chwili wypchnęła wszystkich z gniazda.
Stało się tak jak mówiła wcześniej. Synowie poradzili sobie już na starcie. Każdy ptaszek rozpostarł swoje skrzydełka i poleciał. Jeden na wschód, drugi na zachód a trzeci na północ.
- Moje małe urwisy, powiedziała do siebie dumna mama. Teraz zapewne zaczną łamać serca jakimś młodym pięknym ptaszynom, tak samo jak kiedyś ich ojciec podbił moje serduszko.
Komentarze (1)
Gender w ptasim wydaniu i jeszcze się wykluły "sami faceci".
Nie wiem co o tym myślęć, a więc
Przestaję
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania