Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Mare

W drodze nad morze

W radosnym rozgardiaszu

Zwiewnych sukienek, słomkowych

kapeluszy plażowych ręczników i kół

Ukazał się widok nie pasujący do wszechobecnego pragnienia kąpieli

Na ścieżce oplatającej lasek

trwała w bezruchu żaba

Wyglądem zbliżona do grudki zeschniętej ziemi

Było jej bardzo pilno by zaznać choć trochę wilgoci i móc się zazielenić

Dziecięce ręce podjęły się ratunku

i chłodna woda wypełniła wiaderko z plastiku

Skryci pomiędzy drobnymi świerkami nieśliśmy ocalenie

Nasz mały przypadkowy triumf u schyłku upalnego lata

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Sokrates godzinę temu
    Miły obrazek
  • Beloniusz godzinę temu
    Już zaczynałem się zachwycać zwiewną sukienką pod słomkowym kapeluszem, a tu żaba :)
    Ładnie opisałaś to spotkanie. Puenta bardzo mi się podoba.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania