"Rozpakowawszy torb, a rzeczy odłożyła na swoje miejsce." – "torb"? Chyba torbę?
"Zrobisz, jak uważasz jesteś w końcu dorosła, ale chcę, żebyś wiedziała, że. Zawsze możesz na mnie liczyć." – po co kropka po "że"? Po co przecinek po "zrobisz"? Powinien być po "uważasz"
PS. Mam wrażenie, że większość tekstu to dialog, ale tak zapisany, że można się pogubić.
Ten fragment mam na myśli:
– Co ty robisz? – zapytała.
– Chyba widać – odparła Maria.
– No właśnie widzę, ale nie rozumiem jednej rzeczy.
– Nie dalej, jak wczoraj chciałaś koniecznie ze mną zamieszkać mówiąc, że boisz się o swoje i córki życie.
Zrobisz, jak uważasz jesteś w końcu dorosła, ale chcę, żebyś wiedziała, że. Zawsze możesz na mnie liczyć. Pomogę ci w każdej sytuacji nie ważne, jak trudna ona by też była. – Dziękuję to miłe co powiedziałaś.
– To wszystko, co mówiłam jest prawdą.
Uwierz mi, mimo że jestem pełna obaw, ale postanowiłam jednak zostać.
W domu i stoczyć ostrą walkę. Z tymi duchami dość strachu, dość ciągłego uciekania niczego innego nie pragnę, jak tego, żeby moje dziecko wychowywało się w
normalnym domu. Niech wreszcie zapanuje spokój! Sama sobie nie poradzisz z wypędzaniem.
– Tak wiem dlatego poprosiłam o pomoc księdza – odrzekła Maria.
Dziś rano byłam z Aleksem u niego, a teraz. Wybacz Mirka, ale chciałabym się położyć.
Przyjaciółka zrozumiała, że ma sobie pójść pożegnawszy się wyszła.
Maria zamknęła za nią sypialniane drzwi. Wzięła kąpiel relaksacyjną i poszła spać.
Następnego dnia rano wstała wypoczęta i rześka założyła szlafrok i zeszła do kuchni usiadła przy stole smarując kanapki.
Mirka wpadła ciężko dysząc od biegu może zjesz ze mną zaproponowała Maria.
– Nie dziękuję, już jadłam – odparła Mirka.
Aleks z Kubą są, już dawno w kościele chyba ze sto razy do mnie dzwonili z pytaniem czemu w dalszym ciągu nas nie ma.
W tej chwili szoruj na górę się przebrać – rozkazała Mirka. Za dziesięć minut masz być gotowa.
To taka poprawka na szybko, fragmentu, który zacytowałem powyżej.
– Co ty robisz? – zapytała.
– Chyba widać – odparła Maria.
– No właśnie widzę, ale nie rozumiem jednej rzeczy.
– Nie dalej jak wczoraj, chciałaś koniecznie ze mną zamieszkać, mówiąc, że boisz się o życie swoje i córki. Zrobisz, jak uważasz jesteś w końcu dorosła, ale chcę żebyś wiedziała, że, zawsze możesz na mnie liczyć. Pomogę ci w każdej sytuacji, nie ważne jak trudna ona by była.
– Dziękuję to miłe co powiedziałaś.
– To wszystko co mówiłam, jest prawdą. Uwierz, mimo że jestem pełna obaw, ale postanowiłam jednak zostać w domu. Stoczyć ostrą walkę z tymi duchami dość strachu, dość ciągłego uciekania, niczego innego nie pragnę jak tego, żeby moje dziecko wychowywało się w normalnym domu. Niech wreszcie zapanuje spokój!
– Sama sobie nie poradzisz z wypędzaniem.
– Tak wiem, dlatego poprosiłam o pomoc księdza – odrzekła Maria. – Dziś rano byłam z Aleksem u niego, a teraz wybacz Mirka, ale chciałabym się położyć.
Przyjaciółka zrozumiała, że ma sobie pójść pożegnawszy się wyszła. Maria zamknęła za nią sypialniane drzwi. Wzięła kąpiel relaksacyjną i poszła spać.
Następnego dnia rano, wstała wypoczęta i rześka. Założyła szlafrok i zeszła do kuchni, usiadła przy stole smarując kanapki. Mirka wpadła ciężko dysząc, zmęczona bieganiem.
– Może zjesz ze mną? – zaproponowała Maria.
– Nie dziękuję, już jadłam – odparła Mirka. – Aleks z Kubą, są już dawno w kościele, chyba ze sto razy do mnie dzwonili z pytaniem, czemu w dalszym ciągu nas nie ma. W tej chwili szoruj na górę się przebrać – rozkazała Mirka. – Za dziesięć minut masz być gotowa.
Maria udała się do sypialni, z kąta wyciągnęła reklamówkę i wyjęła z niej ubranie. Wciągnęła spodnie, do tego bluzkę z przezroczystymi rękawkami. Marynarkę przewiesiła przez ramię i zadzwoniła do sąsiadki Aleksa z prośbą, by przypilnowała dziecka.
Jak tylko kobieta się zjawiła, zeszła na dół i wydała kilka wskazówek, dotyczących tego, o której należy małą nakarmić.
– Wszystko ma pani napisane na kartce – odparła Maria – Proszę o to ona.
Michał, który po paru dniach nieobecności raczył się zjawić w pracy, zawiózł je we wskazane miejsce. Dziewczyny w ostatniej chwili zdążyły do kościoła. Ledwo udało im się zająć miejsce w ławce, a msza się rozpoczęła i trwała 45 minut.
Z kościoła przeszli na cmentarz, wśród nich była Maria z Kubą. Mirka się gdzieś ulotniła po skończonym nabożeństwie. Przyjaciele wsiedli do samochodu.
– Ja i Zosia, przeniesiemy się do ciebie chociaż na kilka dni. Nie możesz zostać sam w pustym mieszkaniu, gdzie do niedawna mieszkała z tobą Ada.
Magda1906 Nie ma sprawy. :)
Jedna moja rada. Czytaj, czytaj i jeszcze raz czytaj. A jeśli masz problem z napisaniem dialogów, zajrzyj do książki i przyjżyj się. Może pomóc :)
A co do opisów, nie urywaj zdania w połowie.
Komentarze (30)
"Rozpakowawszy torb, a rzeczy odłożyła na swoje miejsce." – "torb"? Chyba torbę?
"Zrobisz, jak uważasz jesteś w końcu dorosła, ale chcę, żebyś wiedziała, że. Zawsze możesz na mnie liczyć." – po co kropka po "że"? Po co przecinek po "zrobisz"? Powinien być po "uważasz"
PS. Mam wrażenie, że większość tekstu to dialog, ale tak zapisany, że można się pogubić.
Ten fragment mam na myśli:
– Co ty robisz? – zapytała.
– Chyba widać – odparła Maria.
– No właśnie widzę, ale nie rozumiem jednej rzeczy.
– Nie dalej, jak wczoraj chciałaś koniecznie ze mną zamieszkać mówiąc, że boisz się o swoje i córki życie.
Zrobisz, jak uważasz jesteś w końcu dorosła, ale chcę, żebyś wiedziała, że. Zawsze możesz na mnie liczyć. Pomogę ci w każdej sytuacji nie ważne, jak trudna ona by też była. – Dziękuję to miłe co powiedziałaś.
– To wszystko, co mówiłam jest prawdą.
Uwierz mi, mimo że jestem pełna obaw, ale postanowiłam jednak zostać.
W domu i stoczyć ostrą walkę. Z tymi duchami dość strachu, dość ciągłego uciekania niczego innego nie pragnę, jak tego, żeby moje dziecko wychowywało się w
normalnym domu. Niech wreszcie zapanuje spokój! Sama sobie nie poradzisz z wypędzaniem.
– Tak wiem dlatego poprosiłam o pomoc księdza – odrzekła Maria.
Dziś rano byłam z Aleksem u niego, a teraz. Wybacz Mirka, ale chciałabym się położyć.
Przyjaciółka zrozumiała, że ma sobie pójść pożegnawszy się wyszła.
Maria zamknęła za nią sypialniane drzwi. Wzięła kąpiel relaksacyjną i poszła spać.
Następnego dnia rano wstała wypoczęta i rześka założyła szlafrok i zeszła do kuchni usiadła przy stole smarując kanapki.
Mirka wpadła ciężko dysząc od biegu może zjesz ze mną zaproponowała Maria.
– Nie dziękuję, już jadłam – odparła Mirka.
Aleks z Kubą są, już dawno w kościele chyba ze sto razy do mnie dzwonili z pytaniem czemu w dalszym ciągu nas nie ma.
W tej chwili szoruj na górę się przebrać – rozkazała Mirka. Za dziesięć minut masz być gotowa.
To taka poprawka na szybko, fragmentu, który zacytowałem powyżej.
– Co ty robisz? – zapytała.
– Chyba widać – odparła Maria.
– No właśnie widzę, ale nie rozumiem jednej rzeczy.
– Nie dalej jak wczoraj, chciałaś koniecznie ze mną zamieszkać, mówiąc, że boisz się o życie swoje i córki. Zrobisz, jak uważasz jesteś w końcu dorosła, ale chcę żebyś wiedziała, że, zawsze możesz na mnie liczyć. Pomogę ci w każdej sytuacji, nie ważne jak trudna ona by była.
– Dziękuję to miłe co powiedziałaś.
– To wszystko co mówiłam, jest prawdą. Uwierz, mimo że jestem pełna obaw, ale postanowiłam jednak zostać w domu. Stoczyć ostrą walkę z tymi duchami dość strachu, dość ciągłego uciekania, niczego innego nie pragnę jak tego, żeby moje dziecko wychowywało się w normalnym domu. Niech wreszcie zapanuje spokój!
– Sama sobie nie poradzisz z wypędzaniem.
– Tak wiem, dlatego poprosiłam o pomoc księdza – odrzekła Maria. – Dziś rano byłam z Aleksem u niego, a teraz wybacz Mirka, ale chciałabym się położyć.
Przyjaciółka zrozumiała, że ma sobie pójść pożegnawszy się wyszła. Maria zamknęła za nią sypialniane drzwi. Wzięła kąpiel relaksacyjną i poszła spać.
Następnego dnia rano, wstała wypoczęta i rześka. Założyła szlafrok i zeszła do kuchni, usiadła przy stole smarując kanapki. Mirka wpadła ciężko dysząc, zmęczona bieganiem.
– Może zjesz ze mną? – zaproponowała Maria.
– Nie dziękuję, już jadłam – odparła Mirka. – Aleks z Kubą, są już dawno w kościele, chyba ze sto razy do mnie dzwonili z pytaniem, czemu w dalszym ciągu nas nie ma. W tej chwili szoruj na górę się przebrać – rozkazała Mirka. – Za dziesięć minut masz być gotowa.
Dziękuję za pomoc czy teraz dobrze jest?
Magda1906 Jeszcze początek...
Rozpakowawszy torbę, odłożyła rzeczy na swoje miejsce, a chwilę później weszła Mirka, zdziwiona dziwnym zachowaniem koleżanki.
TeodorMaj
teraz jest dobrze
Magda1906 Wg mnie jest ok, jeśli coś przeoczyłem, inni Ci napiszą :)
Pozdrawiam :)
Magda1906 Stop. Nie zauważyłem, że dodałaś końcówkę. Moment.
TeodorMaj
Maria udała się do sypialni, z kąta wyciągnęła reklamówkę i wyjęła z niej ubranie. Wciągnęła spodnie, do tego bluzkę z przezroczystymi rękawkami. Marynarkę przewiesiła przez ramię i zadzwoniła do sąsiadki Aleksa z prośbą, by przypilnowała dziecka.
Jak tylko kobieta się zjawiła, zeszła na dół i wydała kilka wskazówek, dotyczących tego, o której należy małą nakarmić.
– Wszystko ma pani napisane na kartce – odparła Maria – Proszę o to ona.
Michał, który po paru dniach nieobecności raczył się zjawić w pracy, zawiózł je we wskazane miejsce. Dziewczyny w ostatniej chwili zdążyły do kościoła. Ledwo udało im się zająć miejsce w ławce, a msza się rozpoczęła i trwała 45 minut.
Z kościoła przeszli na cmentarz, wśród nich była Maria z Kubą. Mirka się gdzieś ulotniła po skończonym nabożeństwie. Przyjaciele wsiedli do samochodu.
– Ja i Zosia, przeniesiemy się do ciebie chociaż na kilka dni. Nie możesz zostać sam w pustym mieszkaniu, gdzie do niedawna mieszkała z tobą Ada.
"Ja i Zosia, przeniesiemy się do ciebie chociaż na kilka dni" - Wydaje mi się, że bez przecinka po "Zosia". Teraz to dziwnie brzmi :)
Racja :)
TeodorMaj
już poprawiłam
Magda1906 Ok :)
TeodorMaj
Jeszcze raz dziękuję, że mi pomogłeś ja staram się sama pisać dialogi, ale nie zawsze one dobrze mi wychodzą
Magda1906 Nie ma sprawy. :)
Jedna moja rada. Czytaj, czytaj i jeszcze raz czytaj. A jeśli masz problem z napisaniem dialogów, zajrzyj do książki i przyjżyj się. Może pomóc :)
A co do opisów, nie urywaj zdania w połowie.
Ano, i jeszcze liczby słownie.
45 minut - czterdzieści pięć minut.
Cholercia. Sam piszę słownie, a tutaj zapomniałem poprawić :/
Słusznie zauważyłaś :)
TeodorMaj
I to też poprawiłam
Super, tyle, że ja to znalazłam XD
60secondsToDie
i tobie dziękuję za wskazanie błędu i podpowiedź, jak mam zapisać
Magda1906, no i gra :D Nie ma za co.
Ci, którzy dawali jedynki i dwóje bez pozostawienia komentarza, chyba już się znudzili :P
Na to wygląda :P
I ja to zauważyłam, że dostawałam dwóje i jedynki bez żadnego wyjaśnienia dlaczego
Jak tak wnikliwie tłumaczycie Magdzie jak pisać, czemu nadal jest ten schodek w pierwszym zdaniu? Bez urazy - czy to ma być jakiś stygmat?
Jaki schodek masz na myśli?
Normalne zdanie powinno być w jednej linii.
A nie pomyślałaś/eś, że może się nie zmieścić w jednej linijce?
TeodorMaj
Dobrze mu czy tam jej powiedziałeś
Magda1906 ;)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania