Marność istnienia - Kielich
Żyję, a może jednak ukrywam się.
Znajdziesz mnie? Odczuwasz chęć,
by urwać się z marności.
Chcę urwać się z beznadziei,
z tobą?
A może jednak nie,
nie ma sensu,
gdy po drugiej stronie jest
dosłownie
nic.
Polegliśmy już dawno,
wiem, widzę, że serce twe ocieka krwią,
moje pewnie też, gdybym je miała.
Ile to już historii spaliliśmy,
gdy ja mówiłam "chodź"
i odpowiadałeś "bierz"
i braliśmy obydwoje,
piliśmy z kielicha
pustego?
A rzekłabym, że napój
miał smak ambrozji
sensu i nieba
niebieskiego.
Życie jest oczom miłe,
poważane,
może i przez kogoś tam z tyłu
nawet kochane,
a wszystko do czasu,
nim odkryje,
że jego wartość tak naprawdę
nie istnieje
I zacznie się chować
przed samym sobą.
A godziny lecą,
lecz one nie uciekają,
a się nam dają
tak po prostu
wyrzucać w podzięce.
Komentarze (22)
Robota, nawiasem mówiąc, wykonana świetnie, nieważne, kto to napisał :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania