Marność istnienia — Marność istnienia czerwonych nitek
I znowu jej się nie udało.
Czerwona nitka wiążąca palce dwojga ludzi po raz kolejny poplątała się z innymi nićmi, poplątały się tak bardzo, że można było je rozsupłać jedynie poprzez przecięcie szkarłatnych przędzy, jednak nie było to możliwe — więzy te mogą się wikłać ze sobą, lecz nigdy się nie zerwą.
Mimo to, wbrew omylnym rozumom ludzi, próbuje z powrotem połączyć ze sobą przeznaczone sobie osoby, lecz nagle okazuje się, że ma ona więcej niż tylko dwa końce. Jest ich cała masa, miliardy czerwonych nitek łączą się w kłębek przeznaczenia nie do rozwiązania, niezniszczalny i spełniający swe zadanie, którym jest sianie chaosu w sercach.
Bo co serca połączy, jeśli zwiodą czerwone nitki?
I patrzy przędza na wewnętrzny płacz dziewczyny, udającej głównie przed samą sobą, że nie interesuje się przeznaczonym jej chłopakiem, patrzy przędza na chłopaka dokuczającego dziewczynie, by zwrócić na siebie uwagę ukochanej.
I patrzy przędza, jak za mąż wychodzi kobieta, która z utęsknieniem zerka na ławę w kościele, na której siedzi miłość jej życia, a ten nic — jedynie z bólem w sercu obserwuje, jak inny zabiera mu miłość życia.
I patrzy przędza jak uboga dziewczyna i zamożny chłopak kryją się przed swoimi rodzinami niczym Romeo i Kopciuszek, oboje wiedzą, że ich małego love story raczej nie czeka szczęśliwe zakończenie.
I patrzą przędze na kolejne łzy ludzi, którym nie są w stanie pomóc.
Czyż nie jest to marność istnienia czerwonych nitek?
Komentarze (21)
Ooo! Tak, Naz dał temat pod siebie, miał już kilka tekstów o tym i teraz wstawia codziennie po trzy! :"(
Shhhh, ja nic nie wstawiałam, wszystkie Twoje. :D
Dla Ciebie też byłoby to zabawne, gdybyś był na tym miejscu. :D
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania