Marność istnienia - ogień miłości
Ogień...
Ogień nigdy nie gaśnie.
Nie tak naprawdę.
Zabiłam w nim tą miłość
I zrzuciłam ze schodów
By potknęła się o krawężnik
I wybiła zęby
I połamała ręce
Marność istnienia zamalowuję czarnym mazakiem
Żeby nie było
Śladów oparzeń
I krwi
Komentarze (18)
Kolejny wiersz. Ktokolwiek lub Sky
To brzmi jak Oreniszi :P
Bardziej pasuje mi do Ren :)
Pasuje mi tu O-Ren Ishii, chociaż teraz chyba już niczego nie jestem pewna...
Kochani, to jest w moim stylu, ale nie moje. Napisałabym "tę miłość". W każdym razie, pachnie to mną.
Nie wierzę, że to Ren. Raczej 60STD, ostatnio piszę takim surowym stylem :F
pisze* ;_;
60STD? Hahaha! Umarłem XD
Nazareth Nie z powodu typu, ale przez twoją przeróbkę jej nicka :D
Naz, masz kolejne alter ego xD
???????? "60 STD. Komora gospodarcza ze stali nierdzewnej 18/10 polerowanej, do montażu na ścianie. Dostarczana z wyciętym otworem odpływowym i elementami"?? :D
Jared Tyle ich już jest...
Jared eeee... nie o tym pomyślałem. STD - Sexually transmitted diseases XDXD Czyli co? 60Franc? XD
Hahahah :D Głodnemu chleb na myśli xD Ale znowóż głodny głodnemu wypomni ;P
Jared a czego my niby tacy głodni? Trypra i kiły? XD
To tylko skutek uboczny innych czynności:D
Jared ciii... Tu są dzieci! :D
to Okropny, nie 60 XD
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania