MARTWA JUŻ NATURA Z KICZEM W TLE
MARTWA JUŻ NATURA Z KICZEM W TLE
Sundown, dazzling day,
Go through my eyes.
But my eyes turn within,
Only see,
Starless and bible black.
Starless, King Crimson
pewnego dnia oglądałem zachód słońca czterdzieści trzy razy -
powiedział mały książę - nie
jestem mały nie jestem
księciem
ostatni książę którego pamiętam
miał na imię ozzy i już
nie żyje. czy to obciach być
co niedzielę
w zborze śpiewać psalmy
i słuchać
z uwagą i otwartą Biblią
na kolanach pastora /czasem zostawiam
okulary w domu i wówczas otwieram Pismo
na dowolnej stronie/ i być jednocześnie
chwilami fanem ozzy’ego i iommi’ego. nie wiem i nie
o tym miało być nie
o ozzym jeżeli już o muzykantach to o robercie
i dylanie thomasie i starless and bible black.
późnymi popołudniami wczesnymi wieczorami
tuż przed wrześniową nocą pełną
cykania świerszczy w chłodnej dziurze po
starej jabłoni staję w kuchennym oknie i zastygam
w ciszy nawet nie patrząc
zwyczajnie gapię się na zachód drgającego
słońca czasami próbuję
zamyślić się nad czymś konkretnym ale
nie bo jest
niemożliwe niebo
dookoła
niemożliwej pomarańczy i są smużki smugi
ciemno zbitych chmur. czasem nie wiedzieć
czemu lecą mi łzy bezrozumnego zachwytu
i pomimo unoszącego się w powietrzu cholernego
kiczu czuję że lada moment zabraknie
mi oddechu. zaraz po wczorajszym zmierzchu myślałem o
świętej hildegardzie
von bingen ale że nie przepadam za jej słonecznymi wizjami
i muzyką włączyłem palestrinę - sicut cervus desiderat
jak łania pragnie wody ze strumieni, tak dusza moja
pragnie Ciebie, Boże
i zapragnąłem prócz Boga paru rzeczy
na przykład żebym mógł usiąść w pyle
ulicy kamiennej i szukać piorunów które
jeszcze nie stały się
belemnitami. żebym mógł bawić się nurkować
w trawie patrzeć na dominika
łowiącego ryby w rzece płynącej przez las
żebym mógł siedząc na stole jeść krupnik
i wpatrywać się w komin który jadł
chmury.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania