martwi-ca
znad kaloryferów
unoszą się opary
śmierdzą ropą ścierki
spragnione rozerwania
kapkę już wstawione
chyba znów popłyną
skoro tylko chłoną
co niezasklepione
nawet szare mydło
czy rąk mocne tarcie
nie zmyją decyzji
nie wyżymią znaczeń
w kotłach ledwo pyrka
czas dopala ogień
na wszystko za późno
– tkanka zmienia kolor
Komentarze (18)
To jest wiersz o chorobie i śmierci, pesymizmem aż bije po oczach.
Bije, bije, nie przeczę.
Kocwiaczek↔Na przykład↔''skoro tylko chłoną, co niezasklepione''
Mam skojarzenie, z chłonięciem tego, co jeno łatwe i nie wzmacnia. Raczej przeciwnie. A zaś już za późno→3 i 4
Aczkolwiek może tekst dotyczyć, tego, co się samo narzuca, także w: 3 i 4. Mniej metaforycznie, bardziej przyziemnie.
Pozdrawiam:)↔5
I tak i tak. Bo przyziemnie też czasem bywa metaforycznie. Nadzieja się tli jeszcze, ale łatwo nie jest, gdy ogień się dopala.
Jak zawsze, Kocwiaczkowy wiersz, o życiu i prawdach jego.
Gdy jeden cierpi, drugi choćby zdrowy, również choruje... z miłości i nadziei. Ale to akurat dobra "choroba", bo to oznacza, że jeszcze czujemy coś... bo najgorsza obojętność na cierpienie, tych którzy są dla nas ważni.
Nie bójmy się tej dobrej "choroby"... która czyni nas człowiekiem.
Tak to widzę.
Pozdrawiam Koci.
Dzięki, Shu. Takie słowa przynoszą otuchę.
Podoba mi się, dałem 5 gwiazdek.
Ślicznie dziękuję.
Podoba mi się rytm wiersza, narzucony lekkim rymowaniem (jeno wers "gotowe się rozerwać" trochę mi bruździ).
A obraz bardzo sugestywny. Niewątpliwie coś gnije.
A te – szmato bandaże jakby przyjemność miały w spijaniu tego "co niezasklepione". Widać karmią się zepsuciem, niezgodą. Można by próbować jeszcze jakiegoś ratunku, ale podmiot liryczny dzieli się z nami dobitną informacją, że jest już za późno.
To już zatem gangrena.
Wiersz wymaga małych szlifów, ale bardzo mi się podoba.
Dziękuję, Tjeri. Długo się zastanawiałam czy warto go wrzucić. Coś może jeszcze poprawię. Póki co zmieniłam tylko lekko wers, który wskazałaś.
Cały wiersz wydaje się być metaforą umierającej relacji międzyludzkiej. Jednak nie tak zwyczajnie umierającej, a w otoczce złych uczuć, może pretensji, może dokuczania sobie na odchodne (rana ropieje i nie tylko boli, ale też.. śmierdzi).
Przykre są takie zakończenia związków rodzinnych, przyjacielskich, czy - miłosnych.
Ze spraw technicznych:
- zastanowiłabym się nad kolejnością wersów w pierwszej strofie (słabo wygląda przejście z drugiego do trzeciego: znad kaloryferów/ wiszą mokre ścierki)
- w pierwszej i drugiej strofie masz słówko "znów". Można coś zrobić z tym powtórzeniem. Ale - oczywiście, niekoniecznie. Wszystko w Twoich rękach.
Trzy Cztery, zrobiłam, co mogłam. Mam nadzieję, że tak jest lepiej. Nie chciałam zmieniać znaczenia.
Kocwiaczek , myślę, że lepiej, a nawet dobrze.
Zapraszamy chętnych do wzięcia udziału w 85 edycji LBnR
Temat główny: obyczaj
Temat dodatkowy: Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka.
Można zamieścić obydwa tematy, albo jeden z dwóch. Piszemy jeden wiersz.
Czas do 30 marca /północ/
Liczymy na Ciebie!!!
Ugotowane do białości uczucia, odczucia i człowiecze losy. Waśnie i spory. Czy jesteśmy już w takiej martwocie, że nie potrafimy się już ze sobą porozumieć. Nie wybielam siebie, bo też mam chwile słabości i rzucam słowa, za które później żałuję. Nie wypierzemy nigdy tych brudów. Jedynie możemy się skruszyć.
Pozdrawiam
Albo szukać kompromisu zadowalającego obydwie strony. Dziękuję Pasjo za wizytę i również pozdrawiam.
A czy samo życie poniekąd nie jest nieuleczalną chorobą?
Poniekąd. Tak samo śmiertelną jak potencjalnie wiele innych.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania