Martwy śmiech
Głos
przymiera
głodem obecności
śmiechu
martwego istnienia
Pomylone wstążki
zwodzą
ku podziemiu
z każdym krokiem
ginie
pozorna nadzieja
Życie
zamknięte
w pudle goryczy
świadkiem
dziurawe niebo,
kłódką mu
serca kamień
Łza
siniak
rozcięcie
stopień do końca
poorana bólem twarz
nie kłamie...
Komentarze (4)
Smutno, chaotycznie, odnoszę wrażenie, że już chwytam, co autor chciał przekazać i nagle słowa rozbijają myśl. Trochę nie rozumiem... Nie oceniam.
Pozdrawiam
Jest tu fajna myśl tylko niepoukładana i zapis niezbyt ciekawy.
Głos
przymiera
głodem obecności
śmiechu
martwego istnienia
umiera głos
z pragnienia obecności
t tylko martwy śmiech istnienia
Poprawisz?
No, jakby lekki chaos tylko zapis taki se. Czyli zgadzam się z betti, bo może być lepsze.
Chodziło o to, że głos przymiera głodem, bo nie ma się do kogo odezwać, a nawet jeśli taki ktoś by był to dla podmiotu jest martwy. No tak jakoś mniej więcej.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania