Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Maska Cieni

Trafiłem do czeluści piekielnych, bo na taki los zasłużyłem swoimi zbrodniami. Słyszałem głosy każące mi zabijać. Byłem niczym klaun zakładający maskę przed występem. Jednak zamiast bawić się z dziećmi, zabijałem ludzi. Przed pierwszym morderstwem założyłem maskę i za jej pomocą cofnąłem się do okresu wiktoriańskiej Anglii. W każdym razie tak mi się zdawało.

 

31 sierpnia 1888 roku, Londyn

 

Wszystko było takie realne. Widziałem londyńskie ulice jakby przez mgłę. Czułem się dziwnie, jakby jakaś szatańska moc kontrolowała moje ruchy. Byłem jak zły duch albo cień. Wtedy wszystko działo się w zwolnionym tempie. Pamiętam jej twarz i pełne przerażenia oczy. Na końcu ostrza noża była krew prostytutki zwanej Mary Ann „Polly” Nichols. Miejscowa policja znajdzie jej ciało z poderżniętym gardłem w dzielnicy Whitechapel. Nagle stało się coś dziwnego. Londyn i jego mroczne uliczki zniknęły. Natomiast ja znajdowałem się w jednym z parków w Rybniku. Miałem w ręce nóż. Spojrzałem na ciało młodej kobiety. Ofiara miała rozpruty brzuch, aż wyleciały z niego jelita. Było tak samo jak w tej pieprzonej wizji. Obok ciała na ziemi leżała maska. Nagle znowu słyszałem głosy, by ją założyć. Zrobiłem tak dopiero po dwóch dniach i znowu miałem odlot. Przeniosłem się do USA.

 

9 grudnia 1977 roku, Wichita

 

Znowu czułem się niczym wrak dobrego człowieka. Byłem jego cieniem. Nazwałem siebie BTK. Skrót ten pochodzi od słów "Bind, Torture, Kill" ("Skrępować, Torturować, Zabić"). To był mój opus operandi. Nancy Fox miała 25 lat. Ofiarę ciasno związałem i zakneblowałem skarpetką. Młoda kobieta była taka piękna. Bardzo mi się podobała. Była moja i tylko moja. Wziąłem swój pasek od spodni i zawiązałem go na szyi Nancy. Nigdy nie zapomnę jej blasku w źrenicach, który powoli gasł. Dokładnie jak płomień przykryty szklanką. Tym razem ocknąłem się w obskurnym pokoju. Przez okno widziałem Pałac Kultury i Nauki. Natomiast na hotelowym łóżku leżała kobieta. Nie oddychała, a na szyi miała zawiązany pasek od spodni. Zażyłem Klozapol i na chwile głosy się wyciszyły. Jednak żądza krwi wróciła. Popatrzyłem na maskę i głosy kazały mi ją założyć. Czas na wycieczkę do Włoch.

 

9 kwietnia 1981 roku, Wenecja

 

Ocknąłem się w jednym z włoskich domów. Jest jak ja – przepiękny od zewnątrz, ale w środku zły i mroczny. Po raz trzeci założyłem maskę i przeniosłem się w czasie i przestrzeni. Czy istnieje jakiś logiczny motyw zbrodni? W mrocznej wizji zamordowałem swoich rodziców, ponieważ nie dali mi kluczyków do samochodu. Jebani rodzice nie chcieli pożyczyć mi auta, więc musieli zginąć. Nie żałowałem tego brutalnego mordu. Nazywany zostałem „Potworem z Mestre”. Tymczasem znowu cofnąłem się do teraźniejszości. Właśnie zabiłem w zakopiańskim domku dwoje starszych ludzi. Kiedy to wszystko się skończy? Czas to przerwać. Poszedłem do kuchni i wziąłem z szuflady nóż kuchenny, którym poderżnąłem sobie gardło. Krew trysnęła na ścianę prosto z przeciętej tętnicy. Nagle głosy ucichły i maska nie przemawiała do mnie by ją założyć.

 

Policja w Zakopanem znalazła moje ciało. Obok niego leżał zakrwawiony nóż i czerwona maska. Prokuratura na podstawie analizy ekspertów stwierdziła, że moja maska została zakupiona w Anglii przez pewnego kultystę i w niewyjaśnionych okolicznościach przewieziona do Polski. Tym kultystą był demoniczny Aleister Crowley.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • maga godzinę temu

    Grubo! Motyw zbrodni i te inne sprawy. Mix historii różnych miejsc. Maska i klimacik jest.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania