,,Maszyna z Kategorii Męczących” (Km-ka)
Godzina poranna, pędzisz ile sił w nogach, wbiegasz na peron szybkim krokiem jak Harry
Zziajany, zmęczony, bez namysłu, wtaczasz się schodami jakby na ich końcu było coś kosztownego
Stajesz na schodku, przed siebie patrząc, widzisz kilku ludzi wyspanych i zadajesz pytanie: ‘’to jakieś czary?”
Czekasz wśród innych pasażerów wnet podjeżdża ona, ogromna maszyna ze stali, widzisz ją? To oznaka dramatu półtora godzinnego.
I wjeżdża, sunie, toczy i pełznie niczym gąsienica po liściu gałązki
I buczy, dudni, dźwięczy i dyszy jakoby byk na widok płachty czerwonej
Wnet otwierają się jedne z wrót, odwrotu już nie ma, wstępujesz na grunt iście grząski
A czemuż taka opinia? Gdyż pędząc po torach, turbulencje jakże z najgorszej kabiny samolotowej
Jadąc tak w tej puszce, niczym sardynki, z innymi ludźmi szczelnie zamknięty
Zastanawiasz się nad egzystencji sensem równie mocno jak nad działaniami wszelkimi
Dochodząc ostatecznie do wniosku, że takie życie nie dla ciebie, wizją wyrwania się szczerze owładnięty
Plany w głowie skrzętnie układane, lecz wpływ aury tejże maszyny, okrasza je nie tak osiągnięcia bliskimi
Nagle rozlega się niski głos po twoim przedziale, oznajmia twoją stację jako następną
Wyrywa jednocześnie z letargu przemyśleń i wraca człowieka jakoby do ustawień fabrycznych
Maszyna zwalnia, pod peron podjeżdża, wysiadasz żwawym krokiem z jakże przyjemnością obłędną
Wiedząc dokładnie, że czeka cię spokój od tej stalowej puszki na kilka momentów, całe szczęście godzinnych
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania