"Matka"

Nie odeszła, ciotka darzyła mnie

zmartwychwstałą więzią.

 

Siostry przejęły ten szarwark,

odmawiają za mnie osłonowe modlitwy.

 

Wataha leków nagania radości

bez wymiaru ochronnego.

Średnia ocena: 2.1  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (12)

  • Starszy Woźny 7 godz. temu
    Może na dzień kobiet, byś napisał coś o nich przyjaźnie.
    Bo same kobiety wytykały ci, że nie zgadzają się z twoją oceną
    o nich.
    Tylko nie mów, że tak nie było.

    NO!
  • Grain 6 godz. temu
    może byś się w końcu odplugawił.
    bez okazji
  • JagVetInte 6 godz. temu
    Grain A ten znów se kimś gębę wyciera?
  • Grain 2 godz. temu
    JagVetInte, ostatnio i tak się ucywilizował
  • JagVetInte 2 godz. temu
    Grain ostatnio to mnie już zdążył wkurwić. Nic do niego nie dociera.
  • Grain 2 godz. temu
    JagVetInte to hybryda osła odpornego na wiedzę, i muła trudnego do zamęczenia.
  • JagVetInte 2 godz. temu
    Grain trudno się nie zgodzić
  • Starszy Woźny 6 godz. temu
    Mało masz kom.
    Mój nie był zajadły.
    ale prawdziwy.
    NO!
  • Grain 6 godz. temu
    zajadły, prawdziwy debilu, każda publikacja wiąże się ew, komentarzem

    reszta jest dorastaniem do tego, co się wkleiło
  • Grafomanka 3 godz. temu
    Ciotka, czytam jako siostrę mamy, więc ją zastąpiła... piękna ta ochrona, jednak rodzina, to rodzina.

    Ciepły wiersz...
  • Grain 2 godz. temu
    dzięki,.pewnie zmienię, zamysł był taki, że ciotka, traktowała mnie jak wcielenie mamy, a moje siostry traktują mnir jak syna, nie dziwota, starsza jak urodziła, to jeszcze i ja - trzylatek ciągnąłem. MIAŁA TEGO MNÓSTWO
  • Grain 2 godz. temu
    matka, a jakby cztery

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania