"Matka"
Nie odeszła, ciotka darzyła mnie
zmartwychwstałą więzią.
Siostry przejęły ten szarwark,
odmawiają za mnie osłonowe modlitwy.
Wataha leków nagania radości
bez wymiaru ochronnego.
Nie odeszła, ciotka darzyła mnie
zmartwychwstałą więzią.
Siostry przejęły ten szarwark,
odmawiają za mnie osłonowe modlitwy.
Wataha leków nagania radości
bez wymiaru ochronnego.
Komentarze (13)
Może na dzień kobiet, byś napisał coś o nich przyjaźnie.
Bo same kobiety wytykały ci, że nie zgadzają się z twoją oceną
o nich.
Tylko nie mów, że tak nie było.
NO!
może byś się w końcu odplugawił.
bez okazji
Grain A ten znów se kimś gębę wyciera?
JagVetInte, ostatnio i tak się ucywilizował
Grain ostatnio to mnie już zdążył wkurwić. Nic do niego nie dociera.
JagVetInte to hybryda osła odpornego na wiedzę, i muła trudnego do zamęczenia.
Grain trudno się nie zgodzić
Mało masz kom.
Mój nie był zajadły.
ale prawdziwy.
NO!
zajadły, prawdziwy debilu, każda publikacja wiąże się ew, komentarzem
reszta jest dorastaniem do tego, co się wkleiło
Ciotka, czytam jako siostrę mamy, więc ją zastąpiła... piękna ta ochrona, jednak rodzina, to rodzina.
Ciepły wiersz...
dzięki,.pewnie zmienię, zamysł był taki, że ciotka, traktowała mnie jak wcielenie mamy, a moje siostry traktują mnir jak syna, nie dziwota, starsza jak urodziła, to jeszcze i ja - trzylatek ciągnąłem. MIAŁA TEGO MNÓSTWO
matka, a jakby cztery
to brzmi... toksycznie
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania