Matka potwora i trupa
Już wiedziała, że nie żyje. Podświadomie zaczynała odczuwać odór zgnilizny wydobywający się wprost ze skóry. Powoli dochodziła do etapu, że dotykanie brzucha, budziło w niej obrzydzenie.
- Jaka kategoria? – wyrwała ją z matni myśli, kobieta stojąca w równoległej kolejce.
- Eeee – wydukała. – T... kategoria T.
- Nie wiem... chyba zazdroszczę – odparła kobieta, patrząc na swój brzuch.
- A pani?
- Z, cholerne Z – rzekła z nieukrywaną złością
I nastała cisza. W końcu kobiety się rozdzieliły.
- Numer – burknęła urzędniczka.
- T54
- Ella, oni się wszyscy dziś zmówili – zawołała. - Kolejna z T, weź rzuć mi papiery na żywe trumny!
Komentarze (7)
"matni myśli, kobieta stojąca" - zbędny przecinek
Hmmm, turpistyczna wizja sci-fi inspirowana rzeczywistością? Całkiem niezły tekst. Intrygujący na pewno. Aż szkoda, że tak krótko i tak mało.
Zaraz poprawię.
Tak, taka przerysowana wizja tego co się dzieje.
Dziękuję za komentarz :-)
Dodano Cię nie było, więc witam ponownie ?
Hmm, fajna miniaturka, choć może trochę zbyt oczywista, bo w zasadzie od samego początku wiadomo o co chodzi.
Z sci-fi jest ten problem, że albo już w momencie napisania sci-fi to nie jest, albo za niedługo nie będzie, bo już w zasadzie gdzieś tam mniej więcej podobne selekcję już przeprowadzają, niestety...
Pozdrawiam :)
Dawno*
Trochę minęło ;-)
Dziękuję za komentarz :-)
Opowieść cokolwiek nieprzyjemna i dołująca, zwłaszcza gdy odnajdzie się drogi do odpowiedników w rzeczywistości. Eksperymentowanie z żywymi trumnami – doktor Mengele kliknąłby kciuk w górę, mlasnął i zaskrzeczał „Lubię to!”. A jak nie on, to jego wierni mentalni następcy.
Dziękuję za komentarz :-)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania