MATKA, UMIERANIE I OBCY PASAŻER NOSTROMO
matka umarła
tak po prostu
przestała oddychać
od tej chwili w nocy
potwierdziła bezpowrotnie
swoją nieobecność
brakiem słów i gestów
wypełniła zamkniętą przestrzeń
do tego momentu
nawet jej enigmatyczny
język mimowolnej morfinistki
dodawał otuchy i pomagał
łagodzić atmosferę pokoju
który od tak dawna
stał się jej jedynym
i zamkniętym światem
końca kokonem
nazajutrz pozostałem sam
w tym samym miejscu
który winien być azylem
miejscem wytchnienia
stał się jednak odtąd
dusznym sześcianem
przepełnionym intruza
nachalną obecnością
w gąszczu podejrzeń
i pytań bez odpowiedzi
dorosłej nowomowy...
...to mój ojciec
jak obcy pasażer Nostromo
i to nie był żaden koniec
ale nie kończącego się
błądzenia trudny początek
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania