MATKA, UMIERANIE I OBCY PASAŻER NOSTROMO

matka umarła

tak po prostu

przestała oddychać

od tej chwili w nocy

potwierdziła bezpowrotnie

swoją nieobecność

brakiem słów i gestów

wypełniła zamkniętą przestrzeń

 

do tego momentu

nawet jej enigmatyczny

język mimowolnej morfinistki

dodawał otuchy i pomagał

łagodzić atmosferę pokoju

który od tak dawna

stał się jej jedynym

i zamkniętym światem

końca kokonem

 

nazajutrz pozostałem sam

w tym samym miejscu

który winien być azylem

miejscem wytchnienia

stał się jednak odtąd

dusznym sześcianem

przepełnionym intruza

nachalną obecnością

w gąszczu podejrzeń

i pytań bez odpowiedzi

dorosłej nowomowy...

...to mój ojciec

jak obcy pasażer Nostromo

 

i to nie był żaden koniec

ale nie kończącego się

błądzenia trudny początek

Średnia ocena: 3.9  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Dusza_boli 3 dni temu
    Ten tekst jest jak pokój po kimś, pełen pustki, która krzyczy. Niesamowicie przedstawiłeś nieobecność, ktora stała się najbardziej namacalną formą obecności. Intymny i prawdziwy wiersz. 5/5
  • AlexHalley 2 dni temu
    Dziękuję za ten komentarz.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania