MATKA, UMIERANIE I OBCY PASAŻER NOSTROMO
matka umarła
tak po prostu
przestała oddychać
od tej chwili w nocy
potwierdziła bezpowrotnie
swoją nieobecność
brakiem słów i gestów
wypełniła zamkniętą przestrzeń
do tego momentu
nawet jej enigmatyczny
język mimowolnej morfinistki
dodawał otuchy i pomagał
łagodzić atmosferę pokoju
który od tak dawna
stał się jej jedynym
i zamkniętym światem
końca kokonem
nazajutrz pozostałem sam
w tym samym miejscu
który winien być azylem
miejscem wytchnienia
stał się jednak odtąd
dusznym sześcianem
przepełnionym intruza
nachalną obecnością
w gąszczu podejrzeń
i pytań bez odpowiedzi
dorosłej nowomowy...
...to mój ojciec
jak obcy pasażer Nostromo
i to nie był żaden koniec
ale nie kończącego się
błądzenia trudny początek
Komentarze (2)
Ten tekst jest jak pokój po kimś, pełen pustki, która krzyczy. Niesamowicie przedstawiłeś nieobecność, ktora stała się najbardziej namacalną formą obecności. Intymny i prawdziwy wiersz. 5/5
Dziękuję za ten komentarz.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania