Matylda i Dziewczyna w ramie obrazu
Weszła do ciemnej komnaty Zamku. Na potężnym filarze wisiał portret młodej dziewczyny. Jedwabiście jasna twarz wynurzała się spod ciemnego ronda kapelusza. Jasne dłonie oparte o ramę zdawały się wychodzić do przodu. Oczy figlarne, wesołe, ciekawe świata. Dziewczyna półprzymkniętymi ustami szeptała niesłyszalną dla wielu prośbę. Zastygła na wieki w pozie utrwalonej przez holenderskiego malarza.
Matylda podeszła do niej. Podziwiała precyzję złotych łańcuszków oplatających szyję dziewczyny, błyszczącą perłę zwisającą z ucha i złotą klamrę pasa. Spojrzała w jej brązowe oczy. A one pojaśniały, zadrgały. Odbiło się w nich światło lampy. Zaskoczona, cofnęła się. Wyszeptała tylko krótkie – Och!
Oczy dziewczyny mrugały oślepione światłem. Czoło lekko zmarszczyło się. Jasne dłonie poruszyły się nieśmiało. Długie palce unosiły się w górę i w dół. Powoli nabierały życia. Ręka dziewczyny, spoczywająca do tej pory w półcieniu, ściągnęła kapelusz i rzuciła go na podłogę. Zaskoczona Matylda podniosła go. Był miękki i aksamitny. Drugą ręką dziewczyna poprawiła swe długie włosy. Poruszyła głową w lewo i w prawo. Uśmiechnęła się, pokazując białe zęby. Wyzwalała się z pozy narzuconej jej przez malarza. Nie zastanawiając się dłużej, chwyciła rękami poły swej obfitej, bordowo – brązowej sukni. Śmiało przerzuciła nogę przez ramę obrazu. Matylda dostrzegła jej bufiaste pantalony i pończochę związaną małą kokardką. Wypolerowany czarny bucik na stopie dotykał już posadzki sali. Warstwy sukni zaplątały się wokół kolana dziewczyny. Matylda chciała jej pomóc, ale była jak sparaliżowana. Obserwowała jak ciężka suknia przerzucana jest fałdami przez ramę obrazu. Dziewczyna wydostała się na zewnątrz. Odwróciła się. Stała wyprostowana i uśmiechnięta. Wygładzała dłońmi fałdy swej sukni. Jej brązowe oczy migotały z radości. Po sali rozległ się perlisty śmiech. Matylda podała jej kapelusz. Ona wzięła go, dziękując w dziwnym języku - Bedankt! Dygnęła. Nałożyła go na błyszczące złotem loki i szybkimi kroczkami zmierzała w kierunku drzwi. W ostatniej chwili pomachała dłonią do Matyldy. Posłała jej pocałunek.
W sali pozostał pusty obraz ze zniekształconym zarysem głowy dziewczyny i starszy pan na sąsiednim obrazie. Był zamyślony, zapatrzony w bok. Żył w swoim świecie.
Matylda pobiegła za dziewczyną.
„Gdzie ona mogła pójść?
Obiegła pokoje i amfilady zamku. Nigdzie jej nie było. Wyjrzała przez okno na ogród. Dostrzegła ją jak biegała po zielonym trawniku. Obracała się w kółko w swej brązowo – bordowa sukni. Kapelusz trzymała w ręku. Ludzie obok niej przechodzili obojętnie.
Pokazała dziewczynę opiekunowi sali.
- Po trawniku można biegać. – odpowiedział i wrócił na swoje miejsce pracy
Matylda ruszyła przed siebie i zdyszana wpadła do gabinetu dyrektora. Nie wyjaśniając o co chodzi pokazała mu ogród z dziewczyną z obrazu, która teraz podrzucała swój kapelusz do góry i łapała go, podskakując.
- Aaa! To nasza Karolinka! Tak ją nazywamy! Proszę się nie przejmować! Ona czasami wychodzi z obrazu.
- Czasami!? - powtórzyła zdziwiona Matylda
- Tak! Wtedy, gdy ktoś się jej za długo przygląda – dokończył dyrektor
Po chwili dodał:
- Mamy tu dla niej strój tenisistki – pokazał palcem na szafę - Czasami zabieramy ją na kort.
Zaskoczona Matylda zapytała:
- A dobrze sobie radzi … na korcie?
- A jakże! – odpowiedział
Dyrektor popatrzył na zegarek i dodał:
- Za godzinę wróci na miejsce. Proszę się nie przejmować!
- Ale… tam jest puste miejsce!
- Oooo… Nikt tego nie zauważy – odpowiedział spokojnie
Pochylił się nad biurkiem, by zająć się swoją pracą.
Matylda przesiedziała godzinę w Sali Balowej. Po czym ruszyła na spotkanie Karolinki. A ona stała już nieruchomo w ramach obrazu. Policzki miała zaróżowione, oczy i usta błyszczące.
Uśmiechnęła się do niej, widząc ją szczęśliwą. Odchodząc zauważyła mały ruch kciuka prawej ręki i cichy szept:
- Bedankt!
- Nie ma za co!
Wychodząc usłyszała odgłos piłeczki do tenisa odbijanej od podłogi. Odwróciła się. Dziewczyna śmiała się do niej psotnym uśmiechem. Matylda pomachała jej i posłała pocałunek. Wyszła zadowolona, tak jakby zrobiła dobry uczynek.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania