Matylda i niepewna przyszłość

Był piękny jesienny chłodny wieczór. Matylda siedziała w swoim pokój na poddaszu ubrana w ciepły sweter. Rozmyślała nad egzystencją i tym co by chciała osiągnąć w swoim życiu. Miała dopiero 20 lat, wiedziała że jej dotychczasowe życie nie sprawia jej radości i nie czerpie z niego żadnej przyjemności. Czuła się źle w otaczającym ją świecie. Wzięła telefon do ręki i napisała do swojego kumpla, oznajmiając mu, że jest dzisiaj zaniepokojona swoim stanem zdrowia. Aleksander zaproponował jej spotkanie następnego dnia na strzelnicy. Matylda uradowała się z tego pomysłu i bez chwili zastanowienia zgodziła się, pomimo tego że jeszcze nigdy nie widziała się z nim na żywo. Mimo obaw poszła spać z nadzieją że coś jednak w jej życiu się może zmienić.

Następnego ranka obudziła się, ubrała i zeszła na śniadanie. Była sama w domu, zjadła kromkę chleba z serem i wypiła ciepłą kawę. Siedząc przy stole przypomniała sobie że dzisiaj spotka się z Aleksandrem na strzelnicy, która znajdowała się nieopodal miasta. Po śniadaniu wróciła do swojego pokoju, wzięła telefon i słuchawki.

Wsiadła do auta, do starego Volvo, które dostała za zdanie prawa jazdy od dziadka Jana, który zmarł kilka miesięcy temu. Lubiła to auto, czuła się w nim dobrze. Siedząc w samochodzie przypomniała sobie o opowieściach które opowiadał jej dziadek, o wojnie, o tym jak musiał strzelać do ludzi. Te opowieści bardzo ją podniecały. Zapaliła silnik i ruszyła.

Po około 40 minutach dojechała na strzelnicę gdzie, miała spotkać się z Aleksandrem. Była przed czasem więc miała chwilę by zapaliła papierosa. Zaciągnęła się kilka razy i usłyszała jak nadjeżdża jakiś samochód. Odwróciła się i spojrzała w kierunku drogi. Zobaczyła przepiękne czarne bugatti chiron, odrazu wiedziała że to Aleksander. Czuła ekscytację i lekkie podniecenie przed spotkaniem. Zgasiła papierosa. Zaczęła iść w kierunku nadjeżdżającego samochodu. Po chwili Aleksander zatrzymał pojazd i zgasił silnik, wysiadł. Spojrzał w kierunku pięknej dziewczyny która miała rozpuszczone długie jasne blond włosy, szare oczy i poruszała się w jego kierunku z niesamowitą gracją. Podszedł do niej, objął ja w tali, pocałował w czoło i powiedział

- Witaj maleństwo.

- Cześć. Odpowiedziała i popatrzyła na jego silną, umięśnioną sylwetkę

Aleksander był przystojnym, wysokim 40 letnim mężczyzną.

- Nie wiedziałam że jesteś taki napakowany. Zażartowała i poprawiło nerwowo włosy za ucho.

- Myślałaś że jestem mały i szczupły tak jak Ty? Zapytał.

Matylda uśmiechnęła się ale nic nie odpowiedziała. Nagle tysiąc myśli przebiegło jej przez głowę...

Oboje chcieli jakoś dyskretnie wybrnąć z tej niezręcznej sytuacji. Jakby czytali sobie w myślach. Udali się w kierunku strzelnicy.

Przeszli przez duże metalowe drzwi, weszli do sali w której znajdował się spory stół na środku, na którym leżało dużo różnej broni i amunicji. Aleksander podszedł do kobiety, stojącej w rogu pomieszczenia. Przywitał się z nią całując jej dłoń, natomiast drugą ręką wsunął dyskretnie kopertę w jej kieszeń jasno różowej marynarki. Kobieta odrazu się rozpromieniła i wskazała mu na drzwi, które znajdowały się obok niej. Matylda nie rozumiała tej sytuacji, podeszła do Aleksandra i zapytała.

- Będziemy strzelać? Nauczysz mnie wszystkiego?

- Oczywiście że tak, pokażę Ci podstawy strzelania i tego jak się obchodzić z bronią by nie robić sobie krzywdy. Odpowiedział po czym podszedł do stołu i wziął z niego pierwszy lepszy pistolet który sięgnął a był to glock. Podał go Matyldzie i powiedział.

-Trzymaj i nie machaj nią na lewo i prawo, czekaj zaraz Ci pokażę co i jak.

Matylda pełna ekscytacji i podniecenia wzięła broń do drżącej ręki i przycisnęła ja do siebie.

Aleksander wziął zapas amunicji do torby leżącej pod stołem i podszedł do drzwi, które prowadziły na strzelnicę.

Matylda bez chwili zastanowienia poszła za nim. Weszli do środka, z lewej strony była ławka i dwa krzesła, a na przeciw wejścia były cztery tory strzeleckie.

Mężczyzna położył torbę na ławce i podszedł do młodej, złapał ją i odwrócił w kierunku jednego z torów po czym powiedział.

- Widzisz? Zobacz tam, widzisz tą tarczę?

- Widzę. Odpowiedziała szybko bez zastanowienia.

- Do tej tarczy będziesz celować, a teraz nauczę Cię jak trzymać broń.

Po tych słowach stanął za nią i chwycił ją za biodra. Matylda wyciągnęła obie ręce do przodu trzymając w niej broń. Aleksander widząc w niej zapał powiedział.

- Spokojnie, zaraz będziesz strzelać. Spróbuj wycelować w środek tarczy patrząc przez muszkę.

- Dobrze. Odpowiedziała Matylda i zrobiła to. Spojrzała w środek tarczy.

Aleksander puścił ją i podszedł do ławki po naboje. Stwierdził że jest gotowa na oddanie pierwszego strzału.

- Podaj mi broń proszę, załaduję w nią magazynek. Rzekł, po czym zrobił to i oddał glocka Matyldzie

- Mogę teraz strzelać? Zapytała.

- Tak, teraz stań tutaj. Wskazał jej miejsce oznaczone czerwoną linią na podłodze.

- Przeładuj broń, po czym pokazał jej jak to zrobić.

- Wyceluj w środek tarczy i delikatnie chwyć za spust, nie śpiesz się. Niech Cię strzał zaskoczy.

Matylda zrobiła wszystko w idealnym skupieniu. Bała się a jednocześnie chciała pokazać ze nie jest taka słaba i coś potrafi.

- Teraz delikatnienie wciśnij spust do końca. Szepnął jej na ucho Aleksander.

Matylda słysząc to zdecydowanie i powoli wcisnęła spust pistoletu do końca. Wystrzelił. Rozległ się huk, zamknęła oczy, nadal trzymając broń wycelowaną w tarczę. Aleksander powiedział.

- Młoda, odłóż broń i zaczekaj.

Matylda odłożyła pistolet i zrobiła kilka kroków do tyłu, była lekko zmieszana.

Aleksander podszedł do tarczy by sprawdzić gdzie został oddany strzał. Był mocno zdziwiony gdy zobaczył że Matylda wycelowała w sam środek. Odwrócił się na pięcie i podszedł do niej.

- I jak i jak?. Zapytała.

- Maleństwo, wycelowałaś w sam środek, gratulacje.

Matylda słysząc to złapała za broń, stanęła w wyznaczonym miejscu i bez chwili zastanowienia wycelowała w tarczę i oddała kilka strzałów. Wszystkie były celne. Aleksander widząc podniecenie i rosnącą ekscytację w młodej dziewczynie, podszedł do niej odebrał jej broń i powiedział.

- Spokojnie. Teraz odpocznij na ławce i powiedz co się dzieje.

Matylda posłuchała starszego kolegi i usiadła na ławce zakładając nogę na nogę.

- Mam dość swojego życia. Powiedziała szybko.

Zaczęła płakać. Aleksander widząc to usiał obok, przytulił ją do siebie i zapytał.

- Jak mogę Ci pomóc?

- Zabierz mnie stąd, chciałabym zacząć żyć od nowa. Odpowiedziała bez zastanowienia.

- Ale jak zabrać? Chcesz zostawić całe swoje życie? Co chcesz robić? Zapytał zdziwiony.

- Chcę umieć posługiwać się bronią tak jak mój dziadek, on zawsze był dla mnie wzorem do naśladowania, rozumiesz? A tylko tak będę mogła poczuć to co on czuł... Odparła i zaczęła jeszcze mocniej płakać.

Aleksander przytulił ją jeszcze mocniej do siebie i powiedział jej na ucho.

- Dobrze, pomogę Ci, ale będziesz musiała zniknąć na jakiś czas. Nauczę Cię strzelać z każdej broni. Jesteś pewna że tego chcesz? Jesteś na to gotowa, że znikniesz bez śladu i zaczniesz wszystko od nowa?

- TAK TAK TAK. Wykrzyknęła i pociągnęła nosem.

- Dobrze więc chodź za mną do auta zawiozę Cię do domu, zostawisz list rodzicom i odwiozę Cię do mojego znajomego z armii który się Tobą zajmie i wprowadzi Cię.

Po tych słowach Matylda bez wahania wstała i pobiegła w kierunku samochodu Aleksandra. Ruszyli w kierunku domu Matyldy, milczeli i całą drogę nie odzywali się do siebie. Kiedy już byli na miejscu ona powiedziała.

- Zaczekaj tu na mnie skoczę na górę, zostawię liścik, wezmę kila rzeczy i wrócę.

Szybko wyszła z auta, udała się w kierunku drzwi domu, otworzyła je i weszła do kuchni. W szufladzie znalazła kartkę z notesu i długopis. Usiadła przy stole i napisała.

"Kochana mamo, kochany tato. Znikam ma jakiś czas, proszę nie szukajcie mnie. Muszę coś przemyśleć i zastanowi się nad życiem. Wasza M. P.S zostawiam klucze do auta, stoi pod strzelnicą na ulicy Polnej, odbieżcie je proszę"

Liścik umieściła na lodówce. Poszła w pośpiechu do swojego pokoju na poddaszu. Wzięła torbę. Spakowała trochę ubrań i ładowarkę do telefonu. Stanęła w drzwiach i rozejrzała się po pokoju aby go lepiej zapamiętać. Wyszła przed dom, zamknęła za sobą drzwi. Pobiegła w kierunku samochodu kolegi, wsiadła do środka i powiedziała.

- Dobra mam wszystko czego potrzebuję, możemy jechać.

- Więc jedziemy. Odparł

Droga była dość daleka. Trwała około 3 godzin, podczas której Matylda słuchała muzyku z radia. Dojechali na miejsce, w dali ujrzała dość duży piękny dom który był otoczony pustym już z powodu jesieni ogrodem.

- Wysiadaj. Powiedział stanowczo Aleksander.

Młoda dziewczyna wysiadła i wzięła swoją torbę na ramię. Delikatnie zamknęła drzwi auta i stanęła przodem do pięknego domu. Jej towarzysz podszedł do niej i trzymając ją za ramię popchał ją do przodu. Podeszli do drzwi, nie musieli dzwonić dzwonkiem. Drzwi otworzył im średniego wzrostu mężczyzna, na oko około 50 lat, miał ciemne włosy spięty w krótki kucyk. Weszli do środka. Aleksander powiedział do niego.

- Lucjan mam tu nową.

- Widzę, widzę, nawet ładniutka i takie ma niewinne spojrzenie, póki co. Uśmiechnął się, spoglądając na stojącą obok Matyldę.

- Zajmij się nią, naucz ją wszystkiego, wrócę po nią niebawem. Odpowiedział Aleksander.

- Oczywiście, zrobię co w mojej mocy, znasz mnie przecież wiesz że nie zawiodę.

- Wiem, dlatego ją tu przywiozłem. Odpowiedział szybko.

Matylda była lekko zmieszana i przestraszona, chwyciła Aleksandra za dłoń i poparzyła w jego niebieskie oczy. Widząc jej strach i obawy, powiedział patrząc jej prosto w oczy.

- Maleństwo nie bój się, będzie dobrze. Nauczą Cię tutaj tego co trzeba, a jak wrócę to zabiorę Cię tam gdzie chcesz.

- Dobrze, będę się uczyć i poczekam na Ciebie. Odpowiedziała.

- Muszę już iść jaśnie panienko, dbaj o siebie i bądź grzeczna. Powiedział do niej z uśmiechem na twarzy, po czym chwycił ją za talię i nieśmiało schylił się do jej ust po czym pocałował ją. Matylda odwzajemniła jego pocałunek. Trwali tak w chwili, całowali się namiętnie. Aleksander wyszedł z domu. Lucjan zamknął drzwi za nim. I powiedział do niej.

- Chodź za mną, pokażę Ci Twój pokój. Odpoczniesz w nim, a jutro zaczniemy szkolenie.

Matylda posłusznie poszła za nim....

-koniec części 1-

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Aeliora wczoraj o 19:17

    Może być ciekawie;)

  • StoryNest wczoraj o 22:39

    Dziękuję za komentarz :)
    Nienawem pojawi się kolejna część

  • StoryNest wczoraj o 22:39

    Niebawem*

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania