Mechaniczna sarna

Kiedy oczy...

Mrugną bez pustki ?

A z gardła znów.

Wyrwie się głos ?

 

Drgasz uszami,

uginasz nogi.

Wszystko w dźwiękach,

zimnych zębatek.

 

Bez krzty ciepła.

Wszystkie twe ruchy.

I ból zdaje się,

bębnić o metal.

 

Patrzę na zamek.

Pragnąc chwili.

Kiedy kluczyk znów.

Stanie się sercem.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania