Mechaniczna sarna
Kiedy oczy...
Mrugną bez pustki ?
A z gardła znów.
Wyrwie się głos ?
Drgasz uszami,
uginasz nogi.
Wszystko w dźwiękach,
zimnych zębatek.
Bez krzty ciepła.
Wszystkie twe ruchy.
I ból zdaje się,
bębnić o metal.
Patrzę na zamek.
Pragnąc chwili.
Kiedy kluczyk znów.
Stanie się sercem.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania