Medalik
Pamiętam jak gęsiego wzlatywały kołyski,
przeglądaliśmy opalone poświaty reklam,
gdzie miasta wylewały się z błyszczących pater.
Daleko to przed nami, jak puste karmniki,
mruczący pod kołami asfalt.
Może przyjdzie wieczór obity o słupek,
ranek wyjęty z bezkształtnej sztalugi,
a ty wokół siebie znów rozedrzesz liście.

Komentarze (11)
Bardzo smutny wiersz, tragiczne wydarzenia wyrażone piękną poezją. 6
Pozdrawiam.
Dziękuję, bardzo mi przyjemnie.
To: "Pamiętam jak gęsiego wzlatywały kołyski" jest piękne. Puenta też mi się podoba (choć 3 stopnie niżej w podobaniu niż fraza wyżej). To co zostało, wydaje mi się przekombinowane (bez urazy).
Bez urazy dziękuję za opinię :)
Podoba mi się
Pięknie tu. Dla mnie jest to wiersz o zawiedzionych marzeniach, i o nadziejach, które ocierają się zwykle o ból.
Może przyjdzie wieczór obity o słupek,
ranek wyjęty z bezkształtnej sztalugi,
a ty wokół siebie znów rozedrzesz liście
- zamiast "miast wylewających się z błyszczących pater" - słupek na parkingu, ranek we mgle, a gdy już pojawia się jakiś prześwit, nie wynika on z łagodnego rozsunięcia dłońmi liści, kryjących jakąś tajemnicę. On wynika z tych liści rozdarcia.
Bardzo podoba mi się analizyja :)
Neurotyk↔Pierwsze skojarzenie, to nie do końca namalowany obraz.
Niby wszystko jest, lecz za mało na zachwyt.
Nie pod niebiosa. Taki zwyczajny.
Mimo, że ograniczony ramką asfaltowej drogi, którą zdobią cienie szybujących ptaków.
Skojarzenia me, zdają się być oderwane od tekstu, ale nie są. Przynajmniej, po mojemu.
Pozdrawiam:)↔%
"(...) nie do końca namalowany obraz".
BINGO
co oznacza ten słupek?
A to wieloraka metafora; innymi słowy: dla każdego może znaczyć co innego.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania