Melodia cierpienia
Szeptałam cicho, rwąc struny gitary
Odliczałam pionki na szachownicy
Linijką ustawiałam szeregi
Poprawiając pozycję
Swoją
Płakałam
Waląc kopytami
Małego, białego konika
O czarny kwadrat szachownicy
Gromy ciskałam za wspomnienie cierpienia
Starte opuszki na strunach gitary
Rwały cierpliwość i serce
Melodia gasła powoli
Świat zasypiał
Grą
Nieczystą
Walką królów
Pochłoniętych marną melodią
Czystym przekleństwem wolności i
Marzeń skutych w żelaznych zasadach
Bo po prostu się bałam
Życia w ciągłym biegu
I stopu nagłego
Szybkiej śmierci
Siebie
Komentarze (4)
Bo po prostu się bałam
Życia w ciągłym biegu
I stopu nagłego
Szybkiej śmierci
Siebie
To.
Ostatnie słowo.
Jakoś tak bardzo. Podoba mi się takie strofowanie, coraz mniej słów, albo coraz więcej.
Niemampojęcia, ostatnie słowo - klucz. Dziękuję, bardzo, bardzo
Chiri Ho Go, nie żałuję ani jednej chwili przebywania pośród Twoich słów. Są jak kłosy zboża w którym - nie ukrywam - uwielbiam się położyć i słuchać tego złocistego szumu i tkwić w tym kołysaniu, zaglądając bezczelnie Bogu w błękitne okiennice. Dziękuję
Pozwól, że ci odpiszę na jeden komentarz, a resztę zostawię w serduchu. Jest mi ogromnie miło widząc tak piękną metaforę. Gdzieś tam kryje się duma, przez to, że udało mi się dotrzeć do czytelnika, że ktoś lubi, że ktoś ceni. Nie ukrywam jej, raczej/prędzej mam ochotę się nią chwalić. Jeszcze raz ci dziękuję za ten kopniak motywacji do pracy, który mi dałeś wcześniej i już troszkę kiełkuje, i jaki mi dałeś teraz i również powoli zaczyna rosnąć ;)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania