Memento Mei
Chcę być widziany.
Tak wielce widziany.
Moja twarz górami.
Mój głos śpiewami, hymnami.
Moje wspomnienia obrazami, którymi pokryte są ściany.
Mojej duszy brak.
Ta uciekła z moimi oczami.
Nie wyglądam jak te równiny.
Mój głos nie jest taki głośny.
Nie pamiętam tak tego obrazu, on tak nie wygląda.
Gdzie jest moja dusza?
Ten strumień nie był czerwony!
Ta piosenka idzie za szybko, pomyliłeś słowa!
Co ty robisz? To nie są dobre barwy, przecież boki są podarte!
Jak wyglądała moja dusza?
To nie to miejsce, to była inna góra!
Zły wers, zła piosenka, złe słowa!
Inny kształt, inny cień, inna głowa!
Inna twarz, dusza czyjaś inna.
Kim ja byłem?
Gdzie ja byłem? Gdzie ja jestem?
Bo źle pamiętacie! Źle widzicie!
Tak? Na pewno?
.....................
Może to ja źle widzę?
Mój głos zwyczajnie opadł.
A pamięć mnie zawodzi.
Duszy zwyczajnie nigdy nie miałem.
Czyje są ręce, na które patrzę? Nigdy nie były białe, moje ręce wyglądały inaczej!
Przecież na tej górze rosły drzewa!
Zawsze w tle grała gitara!
Wybrałeś złą ramkę, powiesiłeś to na odwrót.
Moje ciało, moją głowę... na odwrót.
Pamiętam.
Ty co obrazy malujesz, odetnij mi ręce w tym portrecie, wykreśl mi dłonie.
Tak, zetnij te drzewa!
Wyglądam śmiesznie z tą głową na odwrót?
A swą duszę pożarłem.
Przez te krwi rzeki oraz kwiaty przy brzegu Eufratu cudownie kwitnące szkarłatem.
Jakbym pomalował je na niebiesko, ktoś by zauważył?
Jakbym porobił dziury w tym obrazie, na biało obmalował mu szaty.
Nikt by nie zauważył, że nigdy nie miał twarzy?
Jak oni widzą w tej ciemności?
Kto płacze w tym kącie?
Jak długo stoję przy moim portrecie?
Jak bardzo się zmieniłem?
Ile zapomniałem?
To nie są moje ręce?
Czy ta twarz nie jest moja?
Ile twarzy zostało zapomniane?
Ile drzew znikło, zamazane?
Ile słów zniknęło w tym ciągłym wierszu?
Ile obrazów spalono? Ile dzieci umilkło?
Ile razy byłem w tym miejscu?
Ile razy dotykałem tej ściany?
Czułem zapach farby z tych okien zamalowanych?
Ile razy słyszałem melodię skrzypiącej podłogi i wiatru szumiącego w eterze.
Kim ty jesteś?
Na kogo czekasz? Czemu czekasz?
Biegnij za nią!
Biegnij, za nim zniknie!
Za nim zapomnisz, jak wygląda!
Za nim zapomnisz, jak się biegnie!
Za nim zapomnisz, po co za nią biegniesz!
Proszę, nie zostawiaj mnie..
.......
Kim jesteś?
Co robisz?
Czemu za mną biegniesz?
Nie znam cię!
Kim jesteś?
Czemu trzymasz mnie za ręke?
Ten pierścionek? To serce?
To słowo i zdjęcie?
Nie jesteś dłużej tym człowiekiem.
On był czerwony, szlachetny i mądry.
Jak ta góra, jak te wiersze w piosence.
Ten obraz z tą kobietą w sukience.
Dusza pozostała, spójrz na mnie!
To nawet to nie są twoje słowa.
Czyjeś słowa, czyjąś duszę.
Lecz twoje usta i twoje puste oczy.
Myślisz, że nie widzę tej tacy szkarłatnej, dziury w niebie?
Przecież nawet nie wziąłeś parasola, tego czerwonego z uśmiechem.
........
Czy nie jest piękny ten posąg, który stworzyliśmy?
Ta twarz, którą my wykuliśmy?
Jak umrzemy, to my wszyscy utoniemy w tym jeziorze krwią splamionym.
W tym kraterze Sodomy zalanym ignorancją i zapomnieniem.
To cierpienie, które powiesiliśmy na tej linie, które przybiliśmy do tej ściany.
Nasze żołądki pękną od tej goryczy, oślepniemy od czerwieni.
Nie zostaniem jednak zapamiętani za nasze grzechy, tylko za tą gorycz i łzy w waszych sercach.
Część naszego cierpienia będzie częścią waszych dusz.
Ale ja nie chcę!
Chce być widziany, ohydny i krwawy.
Niższy niż grunt, czerwieńszy niż gwiazdy najdalsze.
Ślepy, głupszy niż zostało to namalowanej czy opisane.
Moje ciało na ścianie rzuca cień.
Mój głos rysuje mą sylwetkę na wietrze.
Nie potrzebuję kształtów, obcych obrazów ,żeby być.
Ponieważ mam duszę!
To zdjęcie, tą figurą namalowaną na świecie.
MEMENTO MORI
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania