Mendoza
Piszę ten wiersz na paragonie od jubilera
jest bardzo ciepły
w Mendozie zapalają lampy
drewniane stoliki przyjmują krople deszczu
czerwcowe
ciepłe od oddechów, ten
naprzeciwko biały człowiek
ma rumieńce na twarzy
i gładkie dłonie
jest ciepły jak jego sytość i pełne usta
żyje by jeść
czy je by żyć
Może zasnę głodna bez czyjegoś uśmiechu
może twarde mięso będzie się trawić całą noc
tak długo aż obudzę się bez pośpiechu
poczekaj niedługo zgasną lampy
zamkną drzwi Mendozy
Dlaczego mamy sobie odmawiać
udawać pragnienie
wystarczy że za ścianą będą się kochać
a na dole robią grilla
wszyscy są głodni
kochają by żyć
czy żyją by kochać
Komentarze (14)
naprzeciwko - popraw
i jeszcze rym przypadkowy się wkradł uśmiechu - pośpiechu
Sama sobie kupuje prezenty. To bardzo miłe. Ale drogie to złoto było i jeszcze żebym je szanowała. Zazwyczaj później sprzedają jak bida nadchodzi 🙂
Szkoda sprzedawać... ale z drugiej strony, trzeba żyć
Podoba mi się.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania