Merch
chcę go opisywać. tak długo, aż z(a)niknie.
wgadać się w jego esencję, sprawić, by dotarło
do sukinkota, jak bardzo jest szkodliwy
(w najlepszym razie — zbędny)
by mu poszło w atomy. i by zniknął ze wstydu
pojąwszy, do jakiego stopnia jego obecność
stanowi chorobę /stan patologiczny
(drzazga omywana łagodnymi falami ropy)
kim jest? to zabawka, jaką w sobie noszę
pokłuty szpilkami pluszowy misiul (ile zaklęć bym
nie wyszeptał — żadne nie przyniesie skutku:
zazdrośnicy nie poczadzieją
bogaczom nie przyjdzie na myśl
oddanie majątków na cele charytatywne
o znalezieniu wariatki, którą mógłbym
traktować jak black metal
— również nie ma co marzyć)
opluwam go dalej:
— oczy z surowego plastiku, aż do bólu ślepe
(zdania, sekwencje, ujęcia zapisane w paciorkach
tyle ich, że film by szło poskładać
ale istnieje groźba, że wyjdzie natchniony
pornol, sadomasochistyczna i peleryniasta
cudowina w konwencji Dziadów)
— usta — przejechane haftem krzyżykowym (niemota!)
— wszystkie łapki — lewe i drżą
(lepiej nie pytać, od czego)
— ogólne niepodobieństwo, pysk właściwie bez rysów
— ale znowuż imię — dziwnie znajome
— w całej jego postaci — fałsz. ale ozdobny. jakby
był ogrodowym pustelnikiem, dla którego
stanowiłbym erem, samotnię w głębi
zachwaszczonego ogrodu
— nie, żebym próbował podnosić go do rangi
sztuki, ale... właściwie to rzeźba
pocieszny pomniś
(do ustalenia — czyja karykatura)
ględzę i ględzę. nie znika.
co z nim teraz? na stragan! potargować się
dla przyzwoitości, pokłócić pro forma
z ewentualnymi kupcami
wyrzucić przez okno z jadącego samochodu
jeśli nikt nie będzie chciał dać choćby złotówki
Komentarze (3)
Możesz go oddać na aukcję, Owsiakowi. Pięć.
Celina, jeśli Orkiestra przetrwa jeszcze kilka lat, rękopis będzie bardzo wysoko licytowany, jestem pewna :)
Me(r)ch - fonetycznie w tytule.
:) Płonące opony powinny załatwić problem.
Lecz nie chcę tego oglądać.
5.
dziękuję
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania