"Merks otworzył oczy i spojrzał dokoła mętnym wzrokiem." - rozejrzał
"Poganiał zdezorientowanego chłopaka przed wyprawą i psioczył pod nosem" - ja bym wywalił 'przed wyprawą.'
"To miłe i bardzo oddane bydle." - to tak jak ja
"Kilkanaście kroków dalej przystanęli, skrzat przywiązał Orzeszka pod rozłożystym konarem i po powrocie, jeden za drugim, wchodzili do ciemnego otworu, wykutego w skale." - masz zamieszanie w podmiotach: kto jeden za drugim? Podmiotem jest skrzat.
"przywołany skinieniem głowy skrzata." - zaznaczam sobie
"Zamiast tego powolnym ruchem ramienia, wyciągnął rękę przed siebie i namierzył, leżącą na rancie ołtarza draskę i potarkę, chwytając obie rzeczy w drżące palce" - pilnujemy kolejności zdarzeń: czy na pewno namierzył te rzeczy chwytajac w znaczeniu wymacał?
"Za chwilę twoje ciało zostanie pozbawione czucia i zastygniesz w bezruchu." - przemyślałbym paraliż w obecności obcego skrzata:) elf to jeszcze, ale skrzat...
"Stary skrzat zasłonił sztywne ciało Merksa swoją pulchną posturą" - mówiłem; zboczeniec.
"Ciałem wstrząsnął mocny dreszcz obrzydzenia. Ściekała z nich krew grubymi stróżkami i kapała na jego: włosy, ramiona, plecy i jeszcze w inne miejsca, których Morfus nie widział." - nie możesz dać "nich", bo rączki nie są tu już podmiotem w domyśle
"Skrzat odstąpił od chłopca i nagarniając drewnianą chochlą trochę cieczy z kociołka, wylał na falujący piach – Merks siedział nieruchomo z zamkniętymi oczyma. Z trudem zdjął kocioł z ołtarza, aby schować do ukrytej pod nim skrytki." - wychodzi na to, że Merks z trudem zdjął kocioł, a wydaje mi się, że chodziło ci o skrzata.
"Twarz pozbawiona kośćca, zasuszona cienka powłoczka skórna, uwydatniała duży nos, długie, wąskie usta," - mam tu dysonans poznawczy, bo twarz bez kośćca to bezkształtny worek skórny wypełniony mięsem. Może: "Zasuszona cienka skóra formowała twarz pozbawioną kośćca niczym pokraczna maska " lub cos podobnego
MKP, nie obrażaj skrzata i jego seksualności. Zrobił swoje i na pewno nie ma odchyleń od normy. :)
Elfy są przereklamowane, a skrzaty lekko zapomniane, więc skłaniam się nadal ku nim.
"czy na pewno namierzył te rzeczy chwytajac w znaczeniu wymacał?" - nie inaczej.
"Ściekała z nich krew grubymi stróżkami i kapała na jego: włosy, ramiona, plecy i jeszcze w inne miejsca, których Morfus nie widział." - nie możesz dać "nich", bo rączki nie są tu już podmiotem w domyśle" - nie znam się na gramatyce i piszę sznurkiem, jak mózg podpowiada.:).
Joan Tiger Zatem niech nasz poniesie wątek seksualności skrzatów:) A jeśli chodzi o gramatykę to zafajdanym obowiązkiem pisarza jest się z nią zapoznać i się do niej stosować - tak, też uważam, że to posysa, ale tak każe obyczaj :)
Joan Tiger A może one to z miłością jakąś dziwną robią? Może zabiegi romantyczne praktykują wszelakie, które warte są zgłębienia? Reasumując: w każdej norce może dziać się coś ciekawego:)
"Zacisnął wąskie usta i spuścił głowę, nie potrafiąc znieść blasku oczu dowódcy i furii, jaką uwalniały, sięgając ostrymi szpikulcami skumulowanej, zimnej fali, oplatającej jęzorami drżące ciało i przenikając do wnętrza w poszukiwaniu ukrytych wizji." - tu mamy imiesłowowy zawrót głowy, bo w całości gubimy podmioty. "Zacisnął wąskie usta i spuścił głowę; nie potrafił znieść blasku oczu dowódcy i furii, którą uwalniały. Jarzące się ślepia wbijały się w drżące ciało niczym zmrożone szpikulce, penetrując umysł w poszukiwaniu ukrytych wizji"
"– Dlaczego uwolniłeś pokłady ognia w stosunku do nas? – Morfus wstał z zimnej posadzki i spojrzał na dowódcę pytającym wzrokiem – mógł patrzeć bez obaw, że oślepnie" - nie powinno się używać półpauzy w dialogu jeśli oznaczasz nią atrybucję dialogową. "...pytającym wzrokiem. Mógł patrzeć bez obaw, że oślepnie"
– Merks – Morfus - kropka po Morfus
"przestań zawracać sobie tym swoją młodą główkę." - może: "przestań sobie tym zawracać, tę młodą główkę"
"Wstał z kucek i spojrzał na swoich ludzi, którzy stali nieruchomo, jakby ich ktoś zamroził (od kiedy Hestiony wyłoniły się z tego jasnego piasku, nie zmrużyły oczu, nie złapały oddechu, ani nie poruszyły żadną częścią swojego bliżej nieokreślonego ciała)" - a te nawiasiki to po co ci się znowu zakradły?:) Zrób normalne zdanie: "Od kiedy..."
"Był bardzo zdenerwowany, co dostrzec można było gołym okiem i szybko zniknął im z oczu." - ci się podmioty zmiksowały :) Był bardzo zdenerwowany, co można było dostrzec gołym okiem. Szybko nerwowym marszem zniknął..."
"Wygląda na to, że tak i Chwała Bogu," - co do słowa Bóg pisanego wielka literą. Jeśli tamtejszy bóg też ma na imię Bóg, tak jak w chrześcijaństwie, to powinno być z wielkiej litery. Przynajmniej ja to tak interpretuje. Jeśli bóg w znaczeniu jakiś bóg, to powinno być z małej.
"i niemały lęk." - lęk nigdy nie jest miły:) Nie ma sensu tego dopowiadać.
"– Zgadza się – Morfusa policzki pokryły się czerwienią" - kropa po się i zmieniamy na Policzki Morfusa
"Morfus również podążył oczyma na zmieniającego właśnie odcień czerwieni dowódcę, na rzadszy i jaśniejsz" - Morfus również podążył oczyma na dowódcę zmieniającego właśnie odcień czerwieni na rzadszy i jaśniejsz
"– To jego sprawka – odpowiedział szybko Morfus, przyglądając się Hestionowi, który za pomocą dłoni, kierował go ku górze" - kogo kierował? Jak go kierował Ni czaję tego zdania... To w sensie że wskazał mu?
"Byli ubezwłasnowolnieni i zdani na łaskę tego, który zafundował im niewidzialne skrzydła." - to ubezwłasnowolnieni to mi średnio pasuje. Ja znam to słowo w znaczeniu pozbawieni możliwości decydowania o sobie w świetle prawa, a nie fizycznie - ale może się mylę.
Dobra uwaga z tym Bogiem. Na pewno nie ma tam chrześcijaństwa i napisałam to raczej odruchowo, jako powiedzenie. Trzeba będzie wywalić ten zapis. :).
"– To jego sprawka – odpowiedział szybko Morfus, przyglądając się Hestionowi, który za pomocą dłoni, kierował go ku górze" - kogo kierował? Jak go kierował Ni czaję tego zdania... To w sensie że wskazał mu? - rzeczywiście, trzeba dodać chłopca. "Co się dzieje?! – krzyknął oszołomiony chłopak, unosząc się w powietrze." - to zdanie - przytoczyłam - przed tym wcześniejszym jest odpowiedzią odnośnie do kierowania dłonią ku górze; czyli unoszenie w powietrze przy użyciu mocy.
Co do ubezwłasnowolnienia, to wiem, że z zasady dotyczy rozumu, ale bacząc na stan, w jakim się znajdowali, poddani całkowicie niemocy, ten wyraz mi tu pasował. Nie tylko fizycznie byli marionetkami, ale jako istoty rozumne, również, ponieważ nie mogli w danej sytuacji decydować za siebie, tylko zostało im to narzucone, czy chcieli, czy nie. :). Mam troszkę pojebany tok myślenia, więc.... Dzięki. ;).
Komentarze (25)
"Poganiał zdezorientowanego chłopaka przed wyprawą i psioczył pod nosem" - ja bym wywalił 'przed wyprawą.'
"To miłe i bardzo oddane bydle." - to tak jak ja
"Kilkanaście kroków dalej przystanęli, skrzat przywiązał Orzeszka pod rozłożystym konarem i po powrocie, jeden za drugim, wchodzili do ciemnego otworu, wykutego w skale." - masz zamieszanie w podmiotach: kto jeden za drugim? Podmiotem jest skrzat.
"przywołany skinieniem głowy skrzata." - zaznaczam sobie
"Za chwilę twoje ciało zostanie pozbawione czucia i zastygniesz w bezruchu." - przemyślałbym paraliż w obecności obcego skrzata:) elf to jeszcze, ale skrzat...
"Stary skrzat zasłonił sztywne ciało Merksa swoją pulchną posturą" - mówiłem; zboczeniec.
"Ciałem wstrząsnął mocny dreszcz obrzydzenia. Ściekała z nich krew grubymi stróżkami i kapała na jego: włosy, ramiona, plecy i jeszcze w inne miejsca, których Morfus nie widział." - nie możesz dać "nich", bo rączki nie są tu już podmiotem w domyśle
"Skrzat odstąpił od chłopca i nagarniając drewnianą chochlą trochę cieczy z kociołka, wylał na falujący piach – Merks siedział nieruchomo z zamkniętymi oczyma. Z trudem zdjął kocioł z ołtarza, aby schować do ukrytej pod nim skrytki." - wychodzi na to, że Merks z trudem zdjął kocioł, a wydaje mi się, że chodziło ci o skrzata.
"Twarz pozbawiona kośćca, zasuszona cienka powłoczka skórna, uwydatniała duży nos, długie, wąskie usta," - mam tu dysonans poznawczy, bo twarz bez kośćca to bezkształtny worek skórny wypełniony mięsem. Może: "Zasuszona cienka skóra formowała twarz pozbawioną kośćca niczym pokraczna maska " lub cos podobnego
Elfy są przereklamowane, a skrzaty lekko zapomniane, więc skłaniam się nadal ku nim.
"czy na pewno namierzył te rzeczy chwytajac w znaczeniu wymacał?" - nie inaczej.
"Ściekała z nich krew grubymi stróżkami i kapała na jego: włosy, ramiona, plecy i jeszcze w inne miejsca, których Morfus nie widział." - nie możesz dać "nich", bo rączki nie są tu już podmiotem w domyśle" - nie znam się na gramatyce i piszę sznurkiem, jak mózg podpowiada.:).
"Chłopak zaczerpnął głośno powietrza" - głośno zaczerpnął powietrza.
"– Dlaczego uwolniłeś pokłady ognia w stosunku do nas? – Morfus wstał z zimnej posadzki i spojrzał na dowódcę pytającym wzrokiem – mógł patrzeć bez obaw, że oślepnie" - nie powinno się używać półpauzy w dialogu jeśli oznaczasz nią atrybucję dialogową. "...pytającym wzrokiem. Mógł patrzeć bez obaw, że oślepnie"
– Merks – Morfus - kropka po Morfus
"przestań zawracać sobie tym swoją młodą główkę." - może: "przestań sobie tym zawracać, tę młodą główkę"
"Wstał z kucek i spojrzał na swoich ludzi, którzy stali nieruchomo, jakby ich ktoś zamroził (od kiedy Hestiony wyłoniły się z tego jasnego piasku, nie zmrużyły oczu, nie złapały oddechu, ani nie poruszyły żadną częścią swojego bliżej nieokreślonego ciała)" - a te nawiasiki to po co ci się znowu zakradły?:) Zrób normalne zdanie: "Od kiedy..."
"Był bardzo zdenerwowany, co dostrzec można było gołym okiem i szybko zniknął im z oczu." - ci się podmioty zmiksowały :) Był bardzo zdenerwowany, co można było dostrzec gołym okiem. Szybko nerwowym marszem zniknął..."
"i niemały lęk." - lęk nigdy nie jest miły:) Nie ma sensu tego dopowiadać.
"– Zgadza się – Morfusa policzki pokryły się czerwienią" - kropa po się i zmieniamy na Policzki Morfusa
"Morfus również podążył oczyma na zmieniającego właśnie odcień czerwieni dowódcę, na rzadszy i jaśniejsz" - Morfus również podążył oczyma na dowódcę zmieniającego właśnie odcień czerwieni na rzadszy i jaśniejsz
"– To jego sprawka – odpowiedział szybko Morfus, przyglądając się Hestionowi, który za pomocą dłoni, kierował go ku górze" - kogo kierował? Jak go kierował Ni czaję tego zdania... To w sensie że wskazał mu?
"Byli ubezwłasnowolnieni i zdani na łaskę tego, który zafundował im niewidzialne skrzydła." - to ubezwłasnowolnieni to mi średnio pasuje. Ja znam to słowo w znaczeniu pozbawieni możliwości decydowania o sobie w świetle prawa, a nie fizycznie - ale może się mylę.
"– To jego sprawka – odpowiedział szybko Morfus, przyglądając się Hestionowi, który za pomocą dłoni, kierował go ku górze" - kogo kierował? Jak go kierował Ni czaję tego zdania... To w sensie że wskazał mu? - rzeczywiście, trzeba dodać chłopca. "Co się dzieje?! – krzyknął oszołomiony chłopak, unosząc się w powietrze." - to zdanie - przytoczyłam - przed tym wcześniejszym jest odpowiedzią odnośnie do kierowania dłonią ku górze; czyli unoszenie w powietrze przy użyciu mocy.
Co do ubezwłasnowolnienia, to wiem, że z zasady dotyczy rozumu, ale bacząc na stan, w jakim się znajdowali, poddani całkowicie niemocy, ten wyraz mi tu pasował. Nie tylko fizycznie byli marionetkami, ale jako istoty rozumne, również, ponieważ nie mogli w danej sytuacji decydować za siebie, tylko zostało im to narzucone, czy chcieli, czy nie. :). Mam troszkę pojebany tok myślenia, więc.... Dzięki. ;).
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania