– Je, gryzie, pierdzi, kłapie i śpi; oszaleć można - to mnie też by nie polubił:)
"Krokodyl ostatnimi dniami prawie wcale nie wychodzi z izby, a jak już postanowi rozprostować łapki, to nie dochodził dalej, niż do najbliższego drzewa, gdzie oddawał się temu, co lubi najbardziej; spał." - nie znam za bardzo na fizjologii krokodyli, ale wydaje mi sie, że one chyba muszą sie pomoczyć od czasu do czasu?? Aczkolwiek upierać się nie będę
"Merks nie znał tej krainy na tyle, aby podjąć sensowną decyzję co do miejsca wymiany ojca na Tację, bez skutków ubocznych – nie mógł ufać lotnemu umysłowi."
Może: "Merks nie znał tej krainy na tyle, aby podjąć sensowną decyzję co do miejsca wymiany ojca na Tację, a przynajmniej nie bez ryzyka skutków ubocznych - nie mógł ufać lotnemu umysłowi"
"Pogawędził jeszcze chwilkę, po czym Morfus pożegnał " - Morfusa bym przeniósł na początek
"– Naprawdę, wypuścisz mnie. – Tacja rozciągnęła uśmiech na całą twarz i objęła Merksa ze szczęścia. Szybko jednak odskoczyła, zalewając się rumieńcem, jakby wstydziła się swojego zachowania." - coś tu iskrzy:)
"Gdy na jego drodze, stanie ktoś, kto skradnie serce, chciałby, aby uczucie było wietrzne" - wietrzne?
Rzeczywiście, trzeba będzie go wykąpać, bo zaśmierdnie. :). Taki detal, a zmienia sens.:). Jak będzie tak wiało, to uczucie szybko uleci. Dzięki za bystre oko i wyłapanie baboli. ;) Może i coś iskrzy, ale czy przy takim charakterze, zaiskrzy? Wątpię.
To już nie miłość, tylko gazownia z podtekstem " zejdź mi z oczu". :)) Te przekaz może mieć drugie dno. Zacznijmy od tego, że prawdziwe uczucie, to coś tak rzadkiego, że z lupą szukać.
"córki stojącej grzecznie koło biurka w jego komnacie.
Nie minęło dużo czasu od ich powrotu, a Wyrocznia już zmierzała do komnaty pana" - pomyśl sobie jak jedną komnatę zamienić.
"zalęknionej dziewczyny i poruszając delikatnie nadgarstkiem, posłała zwiotczałe ciało Tacji na najbliższą ścianę, unieruchamiając i pozbawiając odruchu obrony." - trochę za dużo tu -ąców człowiek gubi kolejność zdarzeń "zalęknionej dziewczyny i poruszając delikatnie nadgarstkiem, posłała zwiotczałe ciało Tacji na najbliższą ścianę. Córka Horna nie miała szans na obronę i, unieruchomiona, była zdana na gniew wyroczni" oczywiście to tak na szybko, ale pomyśl jakby to przebudować.
Komentarze (8)
"Krokodyl ostatnimi dniami prawie wcale nie wychodzi z izby, a jak już postanowi rozprostować łapki, to nie dochodził dalej, niż do najbliższego drzewa, gdzie oddawał się temu, co lubi najbardziej; spał." - nie znam za bardzo na fizjologii krokodyli, ale wydaje mi sie, że one chyba muszą sie pomoczyć od czasu do czasu?? Aczkolwiek upierać się nie będę
"Merks nie znał tej krainy na tyle, aby podjąć sensowną decyzję co do miejsca wymiany ojca na Tację, bez skutków ubocznych – nie mógł ufać lotnemu umysłowi."
Może: "Merks nie znał tej krainy na tyle, aby podjąć sensowną decyzję co do miejsca wymiany ojca na Tację, a przynajmniej nie bez ryzyka skutków ubocznych - nie mógł ufać lotnemu umysłowi"
"Pogawędził jeszcze chwilkę, po czym Morfus pożegnał " - Morfusa bym przeniósł na początek
"– Naprawdę, wypuścisz mnie. – Tacja rozciągnęła uśmiech na całą twarz i objęła Merksa ze szczęścia. Szybko jednak odskoczyła, zalewając się rumieńcem, jakby wstydziła się swojego zachowania." - coś tu iskrzy:)
"Gdy na jego drodze, stanie ktoś, kto skradnie serce, chciałby, aby uczucie było wietrzne" - wietrzne?
Nie minęło dużo czasu od ich powrotu, a Wyrocznia już zmierzała do komnaty pana" - pomyśl sobie jak jedną komnatę zamienić.
Z każdą częścią jest coraz lepiej, według mnie:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania