Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Mężowie stanu

[Potem prawdopodobnie usunę to opowiadanie. Piszę je na konkurs.]

Gdy zadzwonił poranny, dzwonek usiadłem na łóżku – nie spałem już od dawna. Wziąłem kilka głębokich oddechów, rozciągnąłem się. Kiedy moi koledzy składali pościel, przecierając oczy, ja – ubrany – wychodziłem z sypialni. Po niespełna minucie wszedłem do stołówki. Odebrałem śniadanie i zająłem moje ulubione miejsce przy oknie. Jedzenie było dobre – jak zawsze. Gdy zjadłem połowę pierwszej kanapki, przysiadły się do mnie cztery osoby. Białowłosy olbrzym o imieniu Ortzi, wysoki szarowłosy Inaki, oraz bliźniacy – Gutxi i Garaile.

– Cześć Estebe! Ty wcześnie jak zawsze! – rozpoczął Ortzi wesoło.

– Mmm tia – mruknąłem niewyraźnie w odpowiedzi.

Całą resztę śniadania nikt się nie odzywał. Wszyscy byli zajęci jedzeniem. Skończyłem pierwszy, ale poczekałem na resztę. Gdy nareszcie uporali się ze śniadaniem, odnieśliśmy talerze i skierowaliśmy się na pierwszą lekcję. To była lekcja uśmiechu. Mistrz uczył nas jak sprawić, aby uśmiech wyglądał pięknie i szczerze. Druga lekcja była o manierach. O tym, jak się zachowywać i jakim tonem głosu mówić przed boską Alzalam. Na trzeciej uczyliśmy się formuł na każdą okazję, jak również pytań i odpowiedzi. Wszyscy znali na pamięć materiały nauczane na tych lekcjach, ale powtarzanie ich było formą czci, więc każdy na nie uczęszczał. Ostatnią – piątą lekcję prowadził główny nauczyciel. Wszedłem do sali. Usiadłem w rzędzie po prawej. Wkrótce w ławkach za mną usiedli pozostali z mojej grupy. Po nich przyszło dziesięciu uczniów, którzy usiedli w przeciwnym rzędzie. Klasa była wyraźnie podzielona na dwa obozy. Po chwili przyszedł nauczyciel ubrany w luźną brązową szatę. Odłożył ciężką teczkę na biurko i stanął pośrodku pomieszczenia.

– Mężowie stanu! Jestem z was dumny! – rozpoczął – Poczyniliście takie postępy w ostatnich dziesięciu lat... Czuję się tak, jakbym zaczął uczyć was dopiero wczoraj – uśmiechnął się i pokręcił głową – Za dwa tygodnie staniecie w szranki w wielkim turnieju! Będziecie walczyć ku chwale swojej bogini! Będziecie walczyć o to, który z was dostąpi najwyższego honoru! Który z was złączy się w małżeńskim sakramencie z Alzalam! Powtarzam! Jesteście dumą Althenii! Ogłaszam, co następuje! Do dnia turnieju nie będzie lekcji. Skupcie się na strategii walki. Na treningu! To wszystko, co chciałem powiedzieć. Możecie się rozejść! – Po tych słowach podniósł swoją tekę i odszedł w sobie tylko znanym kierunku.

Wstałem od ławki i wyszedłem z sali lekcyjnej. Gdy byłem przy schodach, podszedł do mnie Inaki i zapytał:

– Gdzie idziesz?

– Do biblioteki. Potem będę trenować do upadłego.

– Dobrze... widzimy się pod Drzewem!

– No jasne! – opowiedziałem, wchodząc na stopnie.

Drzewem nazywamy miejsce spotkań naszej grupy. Odróżnia się od innych drzew tym, że jest całkowicie czarne. Od liści po korę. Wszedłem na drugie piętro. Otworzyłem trzecie drzwi po prawej. Kiedy wkroczyłem, do małej biblioteki zobaczyłem mężczyznę w brązowej luźnej szacie, którego twarz kryła się za kapturem. Siedział na moim ulubionym fotelu.

– Podaj aktualną sytuację geopolityczną – odezwał się nagle.

Pomyślałem, że to któryś z wykładowców wypytuje mnie z zaskoczenia. Wziąłem głęboki oddech i bez zastanowienia wypaliłem.

– Teronia i Althemia prowadzą wspólną wojnę przeciwko Atumaga dowodzonym przez grzech gniewu. Orinia wspiera ich zaopatrzeniem.

– Dobrze... ale to tylko w połowie prawda. Właściwie to kłamstwo – odpowiedział, zdejmując kaptur.

To na pewno nie był wykładowca. Żaden z nich nie miał żółtych włosów i niebieskich oczu.

– Kim ty... – zacząłem.

– Mam na imię Radimir Matvei Kuang. Jestem Terońskim agentem.

Następne częściMężowie stanu - Cześć 2

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Abbadon pół roku temu
    Interesujące, ale zdecydowanie za krótkie, żeby powiedzieć o tym coś z sensem. Zaciekawiło mnie to, że w tej akademii zamiast walki czy nauk ścisłych uczy się wyłącznie manier. Jeśli to celowe, to ten turniej byłby wyjątkowo interesujący

    Wyłapałem dwa babole:
    "Poczyniliście takie postępy w ostatnich ciągu lat..." (powinno być " w ciągu ostatnich X lat)
    "Kiedy wkroczyłem, do małej biblioteki," (bez przecinka)
  • Mex pół roku temu
    Dzięki za komentarz. Zaraz poprawię. Dzisiaj wrzucę drugi rozdział.
  • Mex pół roku temu
    "– Gdzie idziesz?
    – Do biblioteki. Potem będę trenować do upadłego." Miałem taki zamysł, że będą uczyć się walki tylko, że po godzinach.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania