Poprzednie częściMgła (1)

Mgła (3)

Ratunek nadszedł zupełnie niespodziewanie. Usłyszałam silnik samochodu i zdążyłam dosłownie w ostatniej chwili rzucić się w bok, by uniknąć bardzo bliskiego spotkania z nadjeżdżającym pojazdem. Jaszczur, na moje i George`a szczęście nie miał już tak dobrego refleksu, by uniknąć kolizji. Jego ciało odbiło się z głuchym łoskotem od zderzaka samochodu dostawczego, który zatrzymał się z piskiem opon.

Dzięki Ci Boże – modlił się głośno George z rękami uniesionymi do nieba, po czym popatrzył na mnie. - Na co czekasz, wsiadaj! - ponaglał mnie.

Wyjęłam swoją torbę z pick-upa. Byłam bardzo ciekawa, kto nas uratował przed śmiercią ze strony jaszczura. Wsiadłam do samochodu. Za kierownicą siedziała jasnooka kobieta o blond lokach i szerokim uśmiechu. Usadowiłam się pomiędzy nią, a George`m.

Jestem Lily – przedstawiła się. - Jeśli myślicie, że jedziemy do centrum, to mam dla was przykrą wiadomość – oznajmiła od razu – dostałam polecenie, by sprawdzić, co się dzieje w gospodarstwie u Jonesów.

Wypuściłam głośno powietrze, a George zaczął coś mamrotać pod nosem. Okazało się, że droga w bezpieczne miejsce wcale nie wydawała się być taka prosta, na jaką wyglądała. Podczas jazdy wszyscy milczeliśmy. Przez głowę przechodziły mi różne czarne myśli. Nie wiedziałam, czego mogliśmy się spodziewać w gospodarstwie Jonesów.

Cieszę się, że was spotkałam – powiedziała wesoło Lily i uśmiechnęła się.

Moim zdaniem, jej szczęście było udawane. To był jej sposób na przegonienie strachu. Nagle coś mi przyszło do głowy.

Lily, skąd wiedziałaś o potworze na drodze? - spytałam.

Kobieta wyszczerzyła się i mrugnęła do mnie.

Ta czarna maź ciągnąca się wzdłuż drogi dała mi wiele do myślenia.

Miałam wrażenie, że droga bardzo się dłużyła. Byłam znużona jazdą, aczkolwiek nie pozwalałam, by dopadło mnie zmęczenie. Musiałam być gotowa na wszystko.

Piętnaście minut później byliśmy już u Jonesów. Kiedy wysiedliśmy, Lily wręczyła mnie i Georgowi po strzelbie policyjne. Znienacka poczułam uderzającą falę gorąca i skrzywiłam się lekko, czując bólu w lewej nodze. Z tego wszystkiego zapomniałam, że potwór mnie w nią zadrapał.

Lily zauważyła mój wyraz twarzy, spojrzała na moją nogę i powiedziała:

Gdzieś w samochodzie jest apteczka. Poszukaj jej i opatrz sobie tę ranę. Lepiej, żebyś tu została.

Zgodziłam się, choć nie bardzo uśmiechał mi się ten pomysł. Nie chciałam się jednak kłócić z Lily.

Uważajcie na siebie – rzuciłam, kiedy Lily i George odchodzili od samochodu. Wróciłam do samochodu i zaczęłam szukać apteczki. Znalazłam ją pod przednim siedzeniem.

Kiedy się gwałtownie wyprostowałam, zrobiło mi ciemno przed oczami i zakręciło mi się w głowie. Przymknęłam na chwilę oczy. Tłumaczyłam sobie, że to co działo się ze mną, było efektem braku jedzenia. Od rana nie miałam nic w ustach, a było już po południu.

Opatrzyłam sobie ranę na nodze i postanowiłam się zdrzemnąć, bo nagle dopadło mnie zmęczenie. Zamknęłam się od środa w samochodzie i próbowałam zasnąć na siedzącą.

Obudziło mnie walenie do drzwi. Rozejrzałam się i zobaczyłam, że Lily próbuje dostać się do środka. Zamrugałam powiekami. Patrząc na kobietę wydawało mi się, że była ona jakaś... niewyraźna?

Otworzyłam drzwi i wpuściłam ją do środka. Zastanowił mnie brak George`a.

Gdzie George? - spytałam.

Lily machnęła lekceważąco ręką i uśmiechnęła się.

Zrobiło mu się niedobrze.

Powróciła mi świadomość tego, co działo się przez ostatnie godziny. Przypomniałam sobie również, co George i Lily mieli zrobić.

Co tam zobaczyliście? - dopytywałam się.

Jej uśmiech zgasł. Spojrzała na mnie; w jej oczach widziałam łzy. Zrobiło mi się jej szkoda. W jednej chwili pożałowałam swojego pytania. Wiedziałam, że to co przeżyła Lily musiało być dla niej naprawdę straszne.

Przepraszam – powiedziałam, chcąc jakoś usprawiedliwić swoje nietaktowne zachowanie .

Ze mgły wreszcie wyłonił się George. Był delikatnie mówiąc, zielony na twarzy. Usiadł obok mnie i zgiął się w pół.

Dobrze się czujesz? - spytała go i dotknęłam dłonią jego policzka, nie zważając na to, że był dla mnie obcą osobą. Martwiłam się o niego.

Tak – wymamrotał i wyprostował się na siedzeniu. Wziął moją rękę w swoje dłonie i spojrzał na mnie, przerażony. - Za to ty masz gorączkę.

KONIEC CZĘŚCI TRZECI

Następne częściMgła (4) Mgła (5) Mgła (6)

Średnia ocena: 4.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • NataliaO 23.09.2014
    podoba mi się :)
  • Nikey 23.09.2014
    (y)
  • Anonim 08.07.2015
    "po strzelbie policyjne" - "J" urwało :) A to taka ładna literka :D

    Jak na razie Mgła trzyma wysoki poziom. Nie będę się rozpisywał bo i tak na ostatnim rozdziale walne podsumowanie ;) Fajnie się ta akcja kręci, trochę jakbym oglądał relacje na żywo, ani chwili spokoju :D Tu też będzie 5.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania