Mgła po drugiej stronie rzeki – Antoni Grycuk

Agnieszka stoi na opustoszałym brzegu rzeki. Tylko ona, bezkres wody i piach, jedynie gdzieś w oddali majaczy migający licznymi światłami most. Kilka metrów przed nią leżą pomarańczowe, lśniące gogle narciarskie z rozerwaną gumką w kolorze fioletowym częściowo przysypane piaskiem. W górze, nad zachodnią częścią widnokręgu, na granicy wody, rozświetlane na różowo przez chylące się słońce, drobne szare obłoczki. Po drugiej stronie rzeki coś przebija się przez gęstą mgłę wylewającą się z zarośli rosnących dalej. Aga próbuje dostrzec, co to, ale kolejne fale mgły tworzą nieprzenikniony kokon, który pulsuje, jakby w środku biło ogromne serce.

Tuż nad Agnieszką, skrzecząc i siłując się z wiatrem, przelatuje czarna mewa. Aga nie pamięta, co zdarzyło się w życiu. Ma wrażenie, że nie istnieje nic poza tym, co dociera ze zmysłów. Żadnych wspomnień. Siada na piasku, nabiera go w jedną dłoń i przesypuje do drugiej, a część ulatuje porwana mocniejszym podmuchem. Drugą garść unosi wysoko nad głowę, przesuwa rękę od zawietrznej, wypuszczając zawartość, która leci kilka metrów, zanim spadnie z powrotem na plażę. Lecące złotawe ziarenka wywołują jeszcze większe zapomnienie. Niemal słyszy, jak uderzają o ziemię. Taki delikatny trzask, może szum.

Odpływa na chwilę w świat wolny od myśli i mogłaby zostać tutaj na zawsze. Jednak za pewien czas jakiś głos wewnętrzny mówi jej, aby się ruszyła, więc wstaje i zaczyna iść wzdłuż brzegu. Stawia kroki, buty lekko zapadają się i co pewien czas uderza szpicem w nierówności. Po przejściu nieokreślonego dystansu widzi kogoś schowanego za krzakiem jeżyny. Nie rozpoznaje postaci, jedynie dostrzega, że ten ma na głowie całkowicie biały kapelusz z lekko zawiniętym ku górze rondem, a w ręku trzyma długi, czerwono-czarny śrubokręt. Nieznajomy zaczyna jej się bacznie przyglądać przenikliwym wzrokiem. Aga rusza więc ku niemu i dostrzega po prawej stronie stary stół z nogami wygiętymi w kształt litery „s”.

Kątem oka widzi, że mglisty kokon po drugiej stronie mocno się powiększył. Przy stole siedzi kilka osób, ale nie rozpoznaje ich, lecz zauważa jedną – młodą i atrakcyjną dziewczynę o bardzo jasnych, prawie białych włosach, ubraną w szarą puchową kurtkę. Na czworaka wchodzi pod stół, pełznie między nogami na drugą stronę, mija kolejne łydki, ocierając się o nie, widzi jedne zimowe, czarne buty. Spogląda nad stół. Dwie z tych osób to ciotki, których bardzo dawno nie widziała. Pierwsza wygląda inaczej niż zwykle – o wiele młodsza, ma teraz pewnie ze dwadzieścia pięć lat, a na szyi ma zawiązaną czarną apaszkę w białe cętki. Jednak ciotki nie zwracają na nią uwagi.

Słońce niemal zaszło i zaczyna ją zalewać mrok, a na zachodzie od płaskiej powierzchni rzeki odbija się krwista czerwień chmur. Idzie dalej w stronę nieznajomego, który teraz wygląda zupełnie inaczej – tęgi facet ze sporym brzuchem, a na twarzy maluje się szyderczy uśmiech. Agnieszka odwraca się zatem i rusza w drugą stronę. Facet za nią. Aga czuje, jak stopy zaczynają się zapadać w piasku. Przyspiesza, piach pod stopami zaczyna skrzypieć, a wiatr przybiera na sile. Jeszcze raz rzuca okiem do tyłu, dzieli ich mniejszy dystans i słyszy także jego skrzypiące na piasku stąpanie.

Z kokonu zaczynają się wyłaniać następni faceci i zmierzają w jej stronę. Wszyscy wyglądają niemal identycznie – ubrani w szare kombinezony, bez twarzy, za to z żółtym światłem bijącym z oczu. Jest ich coraz więcej. Teraz to już trzydziestu czy czterdziestu. Słońce przesłania jeden z obłoków i robi się jeszcze ciemniej. Aga przyspiesza, ale im szybciej idzie, tym faceci są bliżej. Słyszy bardzo głośny chrzęst stawianych przez nich kroków i plusk pokonywanej wpław wody.

Nagły podmuch wiatru podrywa całą masę piasku, więc Aga zakrywa twarz dłońmi i idzie prawie na ślepo. Chmury przybrały odcień grafitu. Agnieszka pochyla szyję, przymyka oczy i nerwowo podkurcza przedramiona. Wchodzi w miejsce, gdzie piasek jest luźniejszy i mokry, a nogi zaczynają się zapadać. Siłuje się. Próbuje je wyrwać. Im bardziej się stara, tym mocniej się zapada. Słyszy chlupot rozgarnianego błota. Faceci są zaledwie o kilka metrów. Piach sięga prawie do bioder, Aga usiłuje odpychać się do góry rękoma, te też się zapadają. Wiatr jest coraz mocniejszy, a woda zaczyna się wdzierać na brzeg. Słońce prawie zaszło, a grafit chmur nad głową zmienia się w czerń. Mężczyźni są już tylko o metr. Agnieszka rozpaczliwie rzuca całym ciałem, ale zapada się coraz głębiej. Tkwi w tym po pachy. Woda ją podmywa. Mokre ma już ubranie, a nawet i część włosów. Mężczyźni ją otaczają z trzech stron i tylko patrzą – żaden nie próbuje podejść i ratować. Tylko żółte światło bijące z oczu jest silniejsze. Aga wykrzywia usta i przez chwilę przestaje się odpychać od podłoża, zasłania przed zgromadzonymi. Zapada się już po szyję i musi unosić brodę, aby móc swobodnie oddychać. Woda cyklicznie zalewa jej twarz, a błotnisty piasek oblepia. Czuje mętny smak, ziarenka zgrzytają między zaciskającymi się w panice zębami.

Nagle zbliża się mglisty kokon, powiększa coraz bardziej i otula Agę ze wszystkich stron, która, szamocząc się, nabiera głęboko powietrza.

Mgła kondensuje się, zagęszcza i spada na Agę, uniemożliwiając oddychanie. Agnieszka słyszy głośny szum, a po chwili substancja zalewa ją całkowicie. Wszystkie odgłosy cichną, barwy znikają i tylko dobiega do uszu stłumiony bulgot. Nie może oddychać.

Budzi się.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (17)

  • AlaOlaUla 23.02.2020
    Wywaliłabym ostatni wers.
    Psuje.
    A przecież wiadomo o co kaman.

    Przy facecie ze śrubokrętem myślałam, że do końca będzie odjechane, ale rozumiem ograniczenia tematyczne.

    Jest nieźle?
  • AlaOlaUla 23.02.2020
    Aaa, i wogle nie wiem, kto to napisał...
  • Do jutra można przyłączyć się do zabawy.
    Komentujemy i zgadujmy kto to napisał.
  • Karawan 24.02.2020
    przesuwa rękę od zawietrznej, - zawietrzna to ta za wiatrem - tu sugestia, że przesunęła rękę pod wiatr czyli piasek będzie sypał w oczy. Napisałbym bezpieczniej; "od nawietrznej" lub "do zawietrznej" - byłoby jaśniej :) 5 :) Dziękuję
  • Piotrek P. 1988 24.02.2020
    Interesujący, mocny i klimatyczny tekst, 5, pozdrawiam :-)
  • Anonim 24.02.2020
    Gdzieś już czytałem coś podobnego. Tylko czyje to było...
    Powiedziałbym, że PKRopeczka, ale opisy zbyt techniczne. Na Dekosia również. Może sisi55? Tak mi coś pachnie.
  • Berkas 24.02.2020
    Dobry tekst, ale nie mam pojęcia, kto mógł go napisać.
  • Koniec z dodawaniem tekstów. Zaczynamy zgadywanie. Komentujemy i typujemy Autorów.
    Trzy dni! Potem odkrywamy swoje przyłbice.
    Powodzenia

    Autorzy którzy prawdopodobnie wzięli udział:
    Magda, Pan Buczybór, Marok, Berkas, Szpilka, Antoni Grycuk, Dekaos Dondi, Pasja, indri vel Bogumił, i Tjeri pod znakiem zapytania?

    NSzO zyczy rozkręcenia fajnej zabawy
  • indri 26.02.2020
    Nie wiem kto napisał, ale przeczytałem. Bardzo przyjemny horrorek.
  • Pasja 26.02.2020
    Stawiam na Antoniego. Jest klimat i to coś co porusza.
    Pozdrawiam
  • Pasja 29.02.2020
    trzecie trafione
  • Pasja 29.02.2020
    zatopione
  • Berkas 27.02.2020
    Tu daję jednak Antoniego
  • Berkas 29.02.2020
    jupi :D
  • Dekaos Dondi 28.02.2020
    Intrygujący tekst:)→Kto? Nie wiem. Może Marok?
  • Dekaos Dondi 28.02.2020
    A może Antoniusz? Hmm...
  • Autorze ujawnij się.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania