Podoba mi się ostatnia strofka "czerń bez echa
wśród mgławic
końca spokój
urzeczywistnia sny". Noc, która uspakaja niewypowiedziane myśli, a tworzy sny. Pozdrowienia!
Anonim05.03.2018
Cieszę się, że znajdziesz zawsze coś dla siebie ;-) Pozdrawiam i dziękuję za odwiedzinki !
Bo myśli już takie są, że muszą wyjść, bo jak nie wyjdą, to będzie źle. (Skryty filozof)
Najbardziej podoba mi się początek. Wena jest żarem, któremu nie możemy pozwolić zgasnąć.
Pozdrawiam, 5!
Art, rozumiem, że na pewno nie walnąłeś się w tym w wierszu i nie miało być: „jasne myśli potrzebują słowa”? Pytam, bo zakręciłem się i w pierwszym odruchu tak właśnie odczytałem linię, a kiedy zobaczyłem swój błąd, to miałem problem. No bo teraz tak mogę odczytać:
1) Jasne myśli (są) potrzebą słowa – czyli w wierszu byłby użyty równoważnik zdania
Wtedy słowo potrzebuje myśli, ale to mi się nie zgadza z porządkiem hmmm…. psychologicznym, bo najpierw jest myśl, a potem słowo, no chyba że zakładamy istnienie jakiegoś bytu, który jest słowem i ten byt czeka na nasze myśli. I w tym przypadku to chyba jedyne wyjaśnienie. Wtedy „nakarmione” dotyczy „myśli”, ale one nie mogą być nakarmione słowem, bo słowo jest karmione myślami. Chyba że to jest takie wzajemne zaspokajanie jak w akcie seksualnym. Ale sądzę, że to nieprawidłowa opcja.
2) jasne myśli potrzebą słowa nakarmione – tu już jest przejrzyściej, bo jest tak, jak przewiduje porządek psychologiczny, czyli jest myśl, potrzebuje słowa. I chyba tak mam to odczytać? Potwierdź Art proszę lub zaprzecz.
I tu (w przypadku 2) zaczyna się niezła jazda, bo te myśli są nakarmione nie słowem, ale potrzebą, a charakterystyką potrzeby jest niezaspokojenie, także jest to nakarmienie myśli ciągłym niezaspokojeniem słowami, tak jakby je (myśli) uzależniono od narkotyku (słowa). Skoro myśl jest w stanie ciągłego pragnienia tworzy już coś poza słowem, tworzy obraz – kontury to pojawiający się zarys czegoś, coraz wyraźniejszy, aż zamienia się w dzień – czas, kiedy wszystkie przedmioty są widoczne. A są widoczne po to, aby je wszystkie ponazywać. Ale niezaspokojona ciągle myśl (bo jest nakarmiona potrzebą – uwaga: nie karmiona) po nazwaniu słowem, pojęciem wszystkich widocznych obiektów nie idzie dalej, ale wraca do wnętrza. Ma nową umiejętność nazywania, więc teraz musi w tym wnętrzu posprzątać. Tu, wewnątrz, będąc w transie nazywania wszystkiego, sięga do pamięci, wspomnień, aby je wyłowić już jako słowa. I to są te wydobyte skarby, a otwarty strumień to droga z tego co wewnątrz do tego co na zewnątrz zaprezentowanego jako słowo. Echem czerni może być albo szarość albo biel. Zakładam, że to drugie i że to po prostu noc. Skończył się dzień, zaczęła noc, nie ma czego nazywać, bo nic nie widać. Myśl może odpocząć, bo zrobiła kawał dobrej roboty i poddać się swobodnej rzeczywistości snu.
No to miałem jazdę na tym wierszu , nieważne czy jechałem zgodnie z przepisami, bo to był po prostu czad. Super maszyna z tego wiersza.1
*1 to mi się klawisz wbił, a nie ocena, oczywiście 5 za taką przejażdżkę:)
Anonim14.03.2018
Po prostu mnie zatkało...
Myślę jednak, że nie tylko mnie, po tak niesamowitym komentarzu do powyższego utworu. To jak analizujesz tekst przyprawia mnie o dreszcze i zastanawia skąd u Ciebie tak dobra znajomość nieco trudniejszego zadania, jakim jest dostrzeżenie głębokich myśli ukrytych za słowami, które swoją drogą nie są w stanie oczywiście wszystkiego przekazać, co autor miał, nie tylko na myśli, ale co czuł (nazwijmy to natchnieniem dla porządku)...
W każdym razie wielki szacun za bardzo dobrą interpretację tekstu z uwzględnieniem punktu numer dwa w Twoim komentarzu, który wiele wyjaśnia czytelnikowi.
Poza tym masz świetną umiejętność (bardzo rzadką), "czytania" myśli napisanych wierszem :-)
Dziękuję bardzo za Twoją wizytę i fantastyczny komentarz ! :-) Pozdrawiam
Komentarze (10)
jątrzą gorzkie rany
czasami smakują... słowa karmią się ludzkimi myślami.
Pozdrawiam serdecznie
wśród mgławic
końca spokój
urzeczywistnia sny". Noc, która uspakaja niewypowiedziane myśli, a tworzy sny. Pozdrowienia!
Najbardziej podoba mi się początek. Wena jest żarem, któremu nie możemy pozwolić zgasnąć.
Pozdrawiam, 5!
1) Jasne myśli (są) potrzebą słowa – czyli w wierszu byłby użyty równoważnik zdania
Wtedy słowo potrzebuje myśli, ale to mi się nie zgadza z porządkiem hmmm…. psychologicznym, bo najpierw jest myśl, a potem słowo, no chyba że zakładamy istnienie jakiegoś bytu, który jest słowem i ten byt czeka na nasze myśli. I w tym przypadku to chyba jedyne wyjaśnienie. Wtedy „nakarmione” dotyczy „myśli”, ale one nie mogą być nakarmione słowem, bo słowo jest karmione myślami. Chyba że to jest takie wzajemne zaspokajanie jak w akcie seksualnym. Ale sądzę, że to nieprawidłowa opcja.
2) jasne myśli potrzebą słowa nakarmione – tu już jest przejrzyściej, bo jest tak, jak przewiduje porządek psychologiczny, czyli jest myśl, potrzebuje słowa. I chyba tak mam to odczytać? Potwierdź Art proszę lub zaprzecz.
I tu (w przypadku 2) zaczyna się niezła jazda, bo te myśli są nakarmione nie słowem, ale potrzebą, a charakterystyką potrzeby jest niezaspokojenie, także jest to nakarmienie myśli ciągłym niezaspokojeniem słowami, tak jakby je (myśli) uzależniono od narkotyku (słowa). Skoro myśl jest w stanie ciągłego pragnienia tworzy już coś poza słowem, tworzy obraz – kontury to pojawiający się zarys czegoś, coraz wyraźniejszy, aż zamienia się w dzień – czas, kiedy wszystkie przedmioty są widoczne. A są widoczne po to, aby je wszystkie ponazywać. Ale niezaspokojona ciągle myśl (bo jest nakarmiona potrzebą – uwaga: nie karmiona) po nazwaniu słowem, pojęciem wszystkich widocznych obiektów nie idzie dalej, ale wraca do wnętrza. Ma nową umiejętność nazywania, więc teraz musi w tym wnętrzu posprzątać. Tu, wewnątrz, będąc w transie nazywania wszystkiego, sięga do pamięci, wspomnień, aby je wyłowić już jako słowa. I to są te wydobyte skarby, a otwarty strumień to droga z tego co wewnątrz do tego co na zewnątrz zaprezentowanego jako słowo. Echem czerni może być albo szarość albo biel. Zakładam, że to drugie i że to po prostu noc. Skończył się dzień, zaczęła noc, nie ma czego nazywać, bo nic nie widać. Myśl może odpocząć, bo zrobiła kawał dobrej roboty i poddać się swobodnej rzeczywistości snu.
No to miałem jazdę na tym wierszu , nieważne czy jechałem zgodnie z przepisami, bo to był po prostu czad. Super maszyna z tego wiersza.1
Myślę jednak, że nie tylko mnie, po tak niesamowitym komentarzu do powyższego utworu. To jak analizujesz tekst przyprawia mnie o dreszcze i zastanawia skąd u Ciebie tak dobra znajomość nieco trudniejszego zadania, jakim jest dostrzeżenie głębokich myśli ukrytych za słowami, które swoją drogą nie są w stanie oczywiście wszystkiego przekazać, co autor miał, nie tylko na myśli, ale co czuł (nazwijmy to natchnieniem dla porządku)...
W każdym razie wielki szacun za bardzo dobrą interpretację tekstu z uwzględnieniem punktu numer dwa w Twoim komentarzu, który wiele wyjaśnia czytelnikowi.
Poza tym masz świetną umiejętność (bardzo rzadką), "czytania" myśli napisanych wierszem :-)
Dziękuję bardzo za Twoją wizytę i fantastyczny komentarz ! :-) Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania