MI SIĘ MNIE SIĘ MI
Będę, jak mniemam, miał trochę racji
czas poświęcając i.LUMI.nacji,
bo niewątpliwie ważki to temat:
odnaleźć drogę do oświe(tle)(ce)nia.
Płynąc w poezji morzu samotnie
w swym wo.LUMI.nie pisał odwrotnie,
by gramatyki być festiwalu
gwiazdą. Po dawkach dwóch... LUMI.nalu.
Choćby napisał tylko połowę
ten i ów złapałby się za głowę,
bo to nie złote zgłoski są nowe,
lecz co najwyżej a.LUMI.niowe.
Komentarze (4)
No proszę, i pozamiatane... xD
Magia i czarownica na miotle ....afobamy signopamy dobrosony ,estazolamy tudzież naseny polseny iiii imovane plus senzopy ...podoba mi się ☺️
Na wakacjach więcej śmigałem na desce, bo miałem miesiąc luźny. Wiadomo, od wiosny początki w tym roku, ale jednak wakacje, to wakacje, także jazda. No i kurde, co się w tym roku namęczyłem. Pojebało mnie ostro, bo myślałem, dobra, trochę odpocznę, pojadę na robotę na niemcy no i do września, bo potem powrót do działalności. No, ale chuj tam. Żadne odpocznę, bo wziąłem się do analizy wielu rzeczy, włącznie z analizowaniem sposobu analizowania i dlaczego analizuję sposób analizowania analizy. Jak ktoś ma stabilnie w bani, to polecam, zaraz nie będzie stabilnie. No, ale na desce, to różne schizy się włączą i nie tylko, że się jajami na rurkę nadziejesz albo kość ogonowa pęknie, czy kostka skręci, ale jak się ma ma ciało, jakie ma, a to ciało ma wspomnienia jakie mam, to czasem cię nerwy biorą, czasem stres, czasem ci się nie chce, bo ludzie i cię widać, no, ale no co, na deskę nie pójdę, bo schizy? nie przecież, że pójdę. No, ale z deską jest ten problem, że tam przede wszystkim ciałem praacujesz - spięte - chujowo, widać w stylu - niecierpliwie, zestresowane, niepewne, z poczuciem bezsensu działania, no chuj, nikłe szanse, że ci trick wyjdzie,bo nie wyjdzie, a ty się tylko wkurwiasz, jesteś bardziej wkurwiony to bardziej spięty, bardziej spięty, to bardziej spięte ruchy, bardziej spięte ruchy, to tym bardziej trick nie wyjdzie, jezu, karuzela, aż mi się teraz w bani kręci. No, ale co, no, robiłem se tą analizę, ale też samej jazdy na desce. I wiesz, tydzień - wkurw, drugi tydzień - frustracja, jakieś rozkminy, a może stopa inaczej, a może plecy inaczej, a może chuj w to wszystko i chciałbym se pojeździć dla zajawki i mieć radość, ale nie umiem w radość, bo jestem zależny od efektów, no ale, żeby nie traktować efektów, jako dalekosiężnego celu, bo to jednak etapy, etapy, etapy, a poza tym wszystko co fajne to hajs, a wszystko co drogie to najs, no, ale stwierdziłem, że przecież kurde, proste tricki mogą być efektowne i w ogóle, to stwierdziłem, że to dobry punkt wyjścia i trochę mi to zmieniło myślenie i podejście, a potem, jak se tak analizowałem i odczuwałem, to zauważyłem, że jak się odpycham, to ciało też już ma jakiś stan emcjonalny, a to niecierpliwość, a to stres, a to napięcie, to zacząłem zwracać uwagę na to, jak się odpycham i trzymać swobodne ciało, zanim w ogóle podjadę do tricku albo przeszkody i to też mi pozmieniało. Nie wiem w sumie to oświecenie, ale czytałem dużo książek i już więcej wiedziałem, jak nie czytałem, ale fajnie w tym roku było śmigać na desce i w sumie, jak już się nie kładzie presji, że efekt musi być w jakiś sposób spektaktularny, że dojebany, że ci laski cyckami biją brawo, tylko nawet proste rzeczy mogą być zajebiście efektowne, to człowiek jakoś znowu łapie zajawkę.
Grisza jesteś Mistrzem. :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania