"Miasto 44"

Zośka była za mim. Jak coś przeoczonego, za nim.

Na plecach jej dłonie. Uchylonej w tańcu.

Przestali grać, poczuł uderzenie w żebra.

 

Zazdrośnik dostał z głowy, przyboczni zwątpili.

Poprawił: któryś jeszcze chętny, to jest mój brat skurwysyny.

Pamiętajcie, ja się z jednym nie biję.

 

Otworzył się nad nim przed kwasotą win patykiem w klepsydrach pisanych.

Kiedyś sam uderzył, przemieniając zniewagę w krew i płacz.

Mówili, że ma to samo pociągnięcie z garści.

Nie odpalał tego dynamitu, kiedy mógł być człowiekiem.

Średnia ocena: 2.7  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (7)

  • Starszy Woźny 2 miesiące temu
    No proszę, "kozackie" opowieści.
    ty, brat i jeszcze może szwagier i trzęsiecie tanc-budą.
    trzeba się jakoś podrasować, by być człowiekiem.
    NO!
  • Lotos 2 miesiące temu
    Ale ty masz komentów na innych portalach, Hiobie bez żony.
  • Grain 2 miesiące temu
    Ci zawsze mogą stoczyć się jeszcze nizej.
  • Lotos 2 miesiące temu
    Zawsze będzie daleko do ciebie, mały pedałku, pozdrów żonę.
  • Lotos 2 miesiące temu
    A powiedz, ś.p Czerwosz znał się na poezji czy nie?
  • Przeuroczy Knur Wacław 2 miesiące temu
    Grain, siedziałeś kiedyś w więzieniu?
  • VcesdSigma 2 miesiące temu
    Czemu nie 41?

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania