miasto
ciężarem dojrzałego owocu
noc opadła na dachy miasta
wypełniając źrenice
czerwonym blaskiem neonów
zaułkami
pośród szklanych witryn
wzdłuż
brukowanych kamiennych wstęg
długim cieniem
własnym rytmem wiedzione
snuje się miejskie nocne życie
przebija podeszwy butów
i przenikając cienką warstwę skóry
cierpliwie zmierza w kierunku serca
w jednym nieuchronnym zamiarze;
wsączyć jad osamotnienia
Komentarze (4)
To mi sie podoba bardzo. Zaczyna sie bardzo niewinnie i powiedziałbym ciepło a kaczy sie lodowato. Bardzo fajnie to poskładałeś
Dziękuję
klimatycznie i niekonwencjonalnie - jak zawsze. Masz swój styl i jeżeli uda Ci się coś wydać, to na pewno będziesz zapamiętany i nie porównywany do nikogo innego. To jak syndrom Patrycji Markowskiej - nie przepadam za nią, ale jest jedyna w swoim rodzaju - nie sposób nie rozpoznać jej głosu po pierwszych słowach. Twoją twórczość bardzo lubię i po tomik z autografem zgłosiłbym się na pewno. 5
Dziękuję, riggs. To bardzo ważne słowa dla mnie. ...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania