Miasto pod skórą
W mojej klatce piersiowej
noc wciąż trzyma ostatni tramwaj,
który nie odjechał.
Latarnie rosną w środku jak chwasty —
złote, martwe,
zbyt dumne, by zgasnąć.
Płuca pracują na pół gwizdka,
jakby wciągały mgłę, nie tlen.
Ptaki przelatują nad dachami żeber,
ale nie zostawiają cienia.
W lustrze odbicie
ma zbyt wiele detali,
których nie pamiętam, że mam.
W kieszeni noszę
niewysłane listy do nikogo —
składam je z oddechów,
które zostają na szybie.
A serce?
Stara centrala.
Dzwoni rzadko.
Głównie do wewnątrz
Komentarze (4)
"Coś" tu jest, ale literki wymagają frezu i szlifu. Czasem jest o słowo czy frazę za dużo (niektóre nic nie wnoszą, inne zaburzają melodię). Na przykład w pierwszej strofoidzie ostatni wers jest wg mnie niepotrzebny, w czwartej wycięłabym "że mam".
Pobawiłabym się też wersyfikacją i strukturą wersów, żeby urozmaicić nieco powtarzalną melodię.
Ogólnie — na kolana nie rzuca, ale widzę tu szkic, który może zmienić się w dobry rysunek.
Dziękuję za komentarz.Biore do serca tak rzetelne uwagi, ciiesząc się, że chociaż jest szkic warty dopracowania .
Dwa razy ten sam wiersz, pod zmienionym nickiem? https://www.opowi.pl/miasto-pod-skora-a107540/#comment-936893. Nad sugestiami Tjeri warto się pochylić.
Dzień dobry.Coś, przy rejestracji się pokickalo. Z maila wchodzę tam, a z Google tu. Nie mam pojęcia dlaczego, ale będę tego pilnować. Natomiast co do moich wypocin, z góry dzięki za konstruktywną opinie, piszę na wielu portalach i generalnie leję się cukier a tu proszę, połowa do wywalenia . I o takie komentarze mi chodzi, bo zawsze można coś zmienić, poprawić, edytować etc.etc..Oczywiście pochylam się nad sugestiami. Dziękuję.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania